- A co wam tak zależy na naszej edukacji? - obruszył się Peter.
- Hm... jakoś tak. Mam ostatnio waria-ta - zaświergotała Nat, gdy pewnego wieczoru siedzieli w Pokoju Wspólnym i odrabiali pracę domową.
- Ostatnio? A nie tak jakoś... od trzech lat? - zakpił Syriusz, po czym zręcznie uchylił się przed ciosem patelnią.
- Nie, cymbale. Ona tak ma od początku swojego życia - mruknął James, skrobiąc piórem po pergaminie. - I nawet nie próbuj zaprzeczać, Nati.
Dziewczyna przewróciła oczami i wróciła do swojej pracy.
Nie wiadomo kiedy zrobiło się na tyle ciepło, że jezioro zostało udostępnione uczniom. Pewnego pięknego, ciepłego popołudnia Lily szła przez błonia wraz z Severusem. Rozmawiali i śmiali się jak zwyczajni przyjaciele.
Ruda zupełnie bezwiednie spojrzała w stronę dęba, pod którym w takie dni jak ten można było spotkać Huncwotów. Faktycznie, byli tam. Potter i Black jak zwykle bajerowali panienki, Peter gapił się na Jamesa jak w obrazek, Lupin czytał a dziewczyny kompletnie nie zwracały uwagi na chłopców - pogrążone były w rozmowie, Natalie dodatkowo wycinała coś w kamieniu.
- Jak można być takim cymbałem jak Potter?! - warknęła Lily, kompletnie wyprowadzona z równowagi.
- Jak widać można... a nie tylko on taki jest! Te dziewczyny... Przynajmniej Natalie... są okropne! - zawtórował jej Snape.
- Nie są aż takie źle, Sev. Nat umie być dobrą przyjaciółką, o Ally już nie wspominając... - Evans rzuciła w stronę przyjaciółek krótkie spojrzenie.
- Ja tam bym im nie ufał...
Na tym zakończyła się dyskusja o Huncwotach. A z resztą, trzeba było wracać do środka, aby odrobić lekcje na dzień następny...
- Niedługo kolejne wyjście do Hogsmead. Idziemy razem? - zapytała dziewczyna, odwracając się twarzą do szkoły.
- Jasne, jeśli nie przeszkadza ci towarzystwo Drake'a i Joego... - Nawet zanim skończył, wiedział co przyjaciółka o tym sądzi.
- Chyba pójdę z dziewczynami... - odparła po chwili wahania.
- Aha... dobra - mruknął zawiedziony.
- Kto ostatni w szkole ten Potter! - krzyknęła nagle i popędziła przed siebie.
Wydukał coś na kształt "Czekaj... co?!" I pognał w ślad za nią.
Gdy Ruda wbiegała na górę wpadła na kogoś.
- Uważaj lepiej, jak Chodzież - usłyszała dobrze znany i raczej mało lubiany głos oraz poczuła ramiona, pomagające pozbierać się jej z posadzki.
"Potter" wpadło jej do głowy, gdy ją unosiła.
Od skoczyła od chłopaka, który nonszalancko oparł się o ścianę.
- Żadnego "przepraszam" czy "dziękuję" nie usłyszę, co, Evans? - zapytał z ironią.
- Przepraszam, że na ciebie wpadłam. Ale dziękuję nie usłyszysz - Odparła z godnością i wyprostowała się.
- Już przed chwilą usłyszałem - zauważył, unosząc jedną brew. Prychnęła, minęła go i wpadła do szkoły. Zaraz za nią wszedł Sev.
- Nic ci nie jest? - zapytał.
- Nie, dzięki za troskę - odwróciła się do niego i uśmiechnęła. W jej głosie nie usłyszał nawet jednej nutki ironii.
A co w ogóle James robił przed wejściem do Hogwartu? I to bez swych przyjaciół? To pytanie nurtowało ją tak, że aż postanowiła pomówić z Natalie i Ally. Szybko je znalazła, w damskiej toalecie. Jedynym "nadbagażem" była Bianca, z którą rozmawiały. Mimo to podeszła do nich.
- Hej. Chciałam zadać wam małe pytanie - oznajmiła. Wszystkie trzy spojrzał na niż z zaciekawieniem. - Co Potter robił dziś przed wejściem bez was?
- Bez... nas? A co to znaczy? - zapytała uprzejmie Ally.
- No... swoich przyjaciół. Cała szkoła wie, że jesteście stadem. I zawsze stadem chodzicie - wyjaśniła.
- Pieprzę stado. Chórze gdzie chcę, kiedy chcę i z kim chcę - mruknęła cicho Nat, po czym odpowiedziała na zadane przez Lily pytanie: - Z więc do Bianci się przyczepiły jakieś pindy, więc poszłam je po straszyć. A reszta chciała to zobaczyć. Tylko James nam się zgubił.
- Dzięki za info. - Ruda odwróciła się, pożegnała i wyszła.
No, i wreszcie czerwiec! Ostatni miesiąc harówki. Syriusz nie wiedział, czy śmiać się czy płakać. Zdecydowanie ob stawiał to drugie - rodzice nie dadzą mu żyć! Jak z resztą zawsze. "Regulus jest taki wspaniały! A ty co, szatanie jeden!" To miał przez okrągłe dwa miesiące wakacji, rok w rok. Zanim poszedł do Hogwartu był "wielką nadzieją rodziny". Wszystko się zmieniło. Owszem, zawsze się buntował, ale twierdzili, że coś z niego będzie. A tu proszę! Suprajs mada faka.
Takie to myśli mu towarzyszyły, kiedy szli na stację, w stronę pociągu.
- Jak będziesz chciał ze mną pogadać, wiesz jak mnie znaleźć - James puścił mu oko. Black uśmiechnął się w odpowiedzi, myśląc o Lusterku Dwukierunkowym*, które w tym roku wymyślili.
- Jasne, nie martw się - odpowiedział. Nadal był jednak ponury, co musiało zaniepokoić wszystkich jego przyjaciół, ponieważ Peter... właściwie to chłopak niezbyt wiedział, co kumpel robił. Na ogół cały przejazd był jedną, zamazaną plamą. Ostrość wspomnienia zyskały dopiero po wysiadce z Ekspresu.
- No, to adios! Powodzonka w domach! - powiedziała Ally, na co Huncwot odpowiedział grymasem.
- Chyba w psychiatryku. Bo tam właśnie zabiera mnie ta dwójka psychopatycznych trolli - odparł, wskazując na swoich rodziców, czekających ze zniecierpliwieniem przy wyjściu.
Pożegnali się prędko i rozeszli.
No! Postanowiłam sobie, że skończę i proszę! Czwarty rok będzie pełen ekscytujących zdarzeń, niespodzianek i co tam jeszcze nam wpadnie do głów. Pozdrawiamy!
~Adminka Natalia.
*Taki magiczny Skajpaj no.
Tak! Bawimy się w skajpaje!!!
OdpowiedzUsuń:D
UsuńLUL NIESPODZANEK?! XD I to jakich :3 ej zmieńmy ustawienie bloga b mi oczy wyrąbało ;_; Zmień z czarnego na białe ;_: ~Le Remek już chyba zaraz z okularami ;_;
UsuńOk.... To zrób nowy nagłówek.
Usuń