czwartek, 19 lutego 2015
Info
Przepraszam, ale nie mam pomysłów na rozdział... może ktoś coś podrzuci? Jak nie, to Ala - będziesz musiała coś wymyślić.
poniedziałek, 16 lutego 2015
Ciekawostka #2
Heloł madafaka!
Dziś chcę Wam zaserwować pewną sprawę - blogi "Remussek Lupinekff i Syriuszeł Black lołwe for ełwer" czyli tak zwane "yaoi". Ogólnie jest to o gejach (i wszystko jasne). Ja, osobiście, nie widzę ich jako homo. Remus nawet w oryginale miał żonę! A Syriusz przecież podrywał dziewczyny jak najęty. Ja rozumiem, Peter. Ale oni?!
Jest multum takich blogów (wpiszcie "Remus Lupin Yaoi" - ekran Wam eksploduje!), co mnie szczerze martwi. Ja czytałam jeden rozdział z jednego bloga (głowa KABUM!), a moja friend innego. W tamtym, co ona ponoć Black i Lupin się spotykali, a nasz kochany Luniaczek "kochał jego oczy, a głos brzmiał jak głos anioła". Ja się pytam DAFAQ?! Wiem, Wy możecie coś takiego lubić. Ale ja nie.
Dobra, tak króciutko chyba wystarczy...
Pa!
~Adminka Natalia
niedziela, 15 lutego 2015
Rozdział XIX
Rok szkolny leciał dalej, jak z bicza strzelił. Nim się obejrzeli, już była zima, a potem wiosna. Nauki było coraz więcej, chłopców trzeba było z nożami i patelniami ganiać.
- A co wam tak zależy na naszej edukacji? - obruszył się Peter.
- Hm... jakoś tak. Mam ostatnio waria-ta - zaświergotała Nat, gdy pewnego wieczoru siedzieli w Pokoju Wspólnym i odrabiali pracę domową.
- Ostatnio? A nie tak jakoś... od trzech lat? - zakpił Syriusz, po czym zręcznie uchylił się przed ciosem patelnią.
- Nie, cymbale. Ona tak ma od początku swojego życia - mruknął James, skrobiąc piórem po pergaminie. - I nawet nie próbuj zaprzeczać, Nati.
Dziewczyna przewróciła oczami i wróciła do swojej pracy.
Nie wiadomo kiedy zrobiło się na tyle ciepło, że jezioro zostało udostępnione uczniom. Pewnego pięknego, ciepłego popołudnia Lily szła przez błonia wraz z Severusem. Rozmawiali i śmiali się jak zwyczajni przyjaciele.
Ruda zupełnie bezwiednie spojrzała w stronę dęba, pod którym w takie dni jak ten można było spotkać Huncwotów. Faktycznie, byli tam. Potter i Black jak zwykle bajerowali panienki, Peter gapił się na Jamesa jak w obrazek, Lupin czytał a dziewczyny kompletnie nie zwracały uwagi na chłopców - pogrążone były w rozmowie, Natalie dodatkowo wycinała coś w kamieniu.
- Jak można być takim cymbałem jak Potter?! - warknęła Lily, kompletnie wyprowadzona z równowagi.
- Jak widać można... a nie tylko on taki jest! Te dziewczyny... Przynajmniej Natalie... są okropne! - zawtórował jej Snape.
- Nie są aż takie źle, Sev. Nat umie być dobrą przyjaciółką, o Ally już nie wspominając... - Evans rzuciła w stronę przyjaciółek krótkie spojrzenie.
- Ja tam bym im nie ufał...
Na tym zakończyła się dyskusja o Huncwotach. A z resztą, trzeba było wracać do środka, aby odrobić lekcje na dzień następny...
- Niedługo kolejne wyjście do Hogsmead. Idziemy razem? - zapytała dziewczyna, odwracając się twarzą do szkoły.
- Jasne, jeśli nie przeszkadza ci towarzystwo Drake'a i Joego... - Nawet zanim skończył, wiedział co przyjaciółka o tym sądzi.
- Chyba pójdę z dziewczynami... - odparła po chwili wahania.
- Aha... dobra - mruknął zawiedziony.
- Kto ostatni w szkole ten Potter! - krzyknęła nagle i popędziła przed siebie.
Wydukał coś na kształt "Czekaj... co?!" I pognał w ślad za nią.
Gdy Ruda wbiegała na górę wpadła na kogoś.
- Uważaj lepiej, jak Chodzież - usłyszała dobrze znany i raczej mało lubiany głos oraz poczuła ramiona, pomagające pozbierać się jej z posadzki.
"Potter" wpadło jej do głowy, gdy ją unosiła.
Od skoczyła od chłopaka, który nonszalancko oparł się o ścianę.
- Żadnego "przepraszam" czy "dziękuję" nie usłyszę, co, Evans? - zapytał z ironią.
- Przepraszam, że na ciebie wpadłam. Ale dziękuję nie usłyszysz - Odparła z godnością i wyprostowała się.
- Już przed chwilą usłyszałem - zauważył, unosząc jedną brew. Prychnęła, minęła go i wpadła do szkoły. Zaraz za nią wszedł Sev.
- Nic ci nie jest? - zapytał.
- Nie, dzięki za troskę - odwróciła się do niego i uśmiechnęła. W jej głosie nie usłyszał nawet jednej nutki ironii.
A co w ogóle James robił przed wejściem do Hogwartu? I to bez swych przyjaciół? To pytanie nurtowało ją tak, że aż postanowiła pomówić z Natalie i Ally. Szybko je znalazła, w damskiej toalecie. Jedynym "nadbagażem" była Bianca, z którą rozmawiały. Mimo to podeszła do nich.
- Hej. Chciałam zadać wam małe pytanie - oznajmiła. Wszystkie trzy spojrzał na niż z zaciekawieniem. - Co Potter robił dziś przed wejściem bez was?
- Bez... nas? A co to znaczy? - zapytała uprzejmie Ally.
- No... swoich przyjaciół. Cała szkoła wie, że jesteście stadem. I zawsze stadem chodzicie - wyjaśniła.
- Pieprzę stado. Chórze gdzie chcę, kiedy chcę i z kim chcę - mruknęła cicho Nat, po czym odpowiedziała na zadane przez Lily pytanie: - Z więc do Bianci się przyczepiły jakieś pindy, więc poszłam je po straszyć. A reszta chciała to zobaczyć. Tylko James nam się zgubił.
- Dzięki za info. - Ruda odwróciła się, pożegnała i wyszła.
No, i wreszcie czerwiec! Ostatni miesiąc harówki. Syriusz nie wiedział, czy śmiać się czy płakać. Zdecydowanie ob stawiał to drugie - rodzice nie dadzą mu żyć! Jak z resztą zawsze. "Regulus jest taki wspaniały! A ty co, szatanie jeden!" To miał przez okrągłe dwa miesiące wakacji, rok w rok. Zanim poszedł do Hogwartu był "wielką nadzieją rodziny". Wszystko się zmieniło. Owszem, zawsze się buntował, ale twierdzili, że coś z niego będzie. A tu proszę! Suprajs mada faka.
Takie to myśli mu towarzyszyły, kiedy szli na stację, w stronę pociągu.
- Jak będziesz chciał ze mną pogadać, wiesz jak mnie znaleźć - James puścił mu oko. Black uśmiechnął się w odpowiedzi, myśląc o Lusterku Dwukierunkowym*, które w tym roku wymyślili.
- Jasne, nie martw się - odpowiedział. Nadal był jednak ponury, co musiało zaniepokoić wszystkich jego przyjaciół, ponieważ Peter... właściwie to chłopak niezbyt wiedział, co kumpel robił. Na ogół cały przejazd był jedną, zamazaną plamą. Ostrość wspomnienia zyskały dopiero po wysiadce z Ekspresu.
- No, to adios! Powodzonka w domach! - powiedziała Ally, na co Huncwot odpowiedział grymasem.
- Chyba w psychiatryku. Bo tam właśnie zabiera mnie ta dwójka psychopatycznych trolli - odparł, wskazując na swoich rodziców, czekających ze zniecierpliwieniem przy wyjściu.
Pożegnali się prędko i rozeszli.
No! Postanowiłam sobie, że skończę i proszę! Czwarty rok będzie pełen ekscytujących zdarzeń, niespodzianek i co tam jeszcze nam wpadnie do głów. Pozdrawiamy!
~Adminka Natalia.
*Taki magiczny Skajpaj no.
- A co wam tak zależy na naszej edukacji? - obruszył się Peter.
- Hm... jakoś tak. Mam ostatnio waria-ta - zaświergotała Nat, gdy pewnego wieczoru siedzieli w Pokoju Wspólnym i odrabiali pracę domową.
- Ostatnio? A nie tak jakoś... od trzech lat? - zakpił Syriusz, po czym zręcznie uchylił się przed ciosem patelnią.
- Nie, cymbale. Ona tak ma od początku swojego życia - mruknął James, skrobiąc piórem po pergaminie. - I nawet nie próbuj zaprzeczać, Nati.
Dziewczyna przewróciła oczami i wróciła do swojej pracy.
Nie wiadomo kiedy zrobiło się na tyle ciepło, że jezioro zostało udostępnione uczniom. Pewnego pięknego, ciepłego popołudnia Lily szła przez błonia wraz z Severusem. Rozmawiali i śmiali się jak zwyczajni przyjaciele.
Ruda zupełnie bezwiednie spojrzała w stronę dęba, pod którym w takie dni jak ten można było spotkać Huncwotów. Faktycznie, byli tam. Potter i Black jak zwykle bajerowali panienki, Peter gapił się na Jamesa jak w obrazek, Lupin czytał a dziewczyny kompletnie nie zwracały uwagi na chłopców - pogrążone były w rozmowie, Natalie dodatkowo wycinała coś w kamieniu.
- Jak można być takim cymbałem jak Potter?! - warknęła Lily, kompletnie wyprowadzona z równowagi.
- Jak widać można... a nie tylko on taki jest! Te dziewczyny... Przynajmniej Natalie... są okropne! - zawtórował jej Snape.
- Nie są aż takie źle, Sev. Nat umie być dobrą przyjaciółką, o Ally już nie wspominając... - Evans rzuciła w stronę przyjaciółek krótkie spojrzenie.
- Ja tam bym im nie ufał...
Na tym zakończyła się dyskusja o Huncwotach. A z resztą, trzeba było wracać do środka, aby odrobić lekcje na dzień następny...
- Niedługo kolejne wyjście do Hogsmead. Idziemy razem? - zapytała dziewczyna, odwracając się twarzą do szkoły.
- Jasne, jeśli nie przeszkadza ci towarzystwo Drake'a i Joego... - Nawet zanim skończył, wiedział co przyjaciółka o tym sądzi.
- Chyba pójdę z dziewczynami... - odparła po chwili wahania.
- Aha... dobra - mruknął zawiedziony.
- Kto ostatni w szkole ten Potter! - krzyknęła nagle i popędziła przed siebie.
Wydukał coś na kształt "Czekaj... co?!" I pognał w ślad za nią.
Gdy Ruda wbiegała na górę wpadła na kogoś.
- Uważaj lepiej, jak Chodzież - usłyszała dobrze znany i raczej mało lubiany głos oraz poczuła ramiona, pomagające pozbierać się jej z posadzki.
"Potter" wpadło jej do głowy, gdy ją unosiła.
Od skoczyła od chłopaka, który nonszalancko oparł się o ścianę.
- Żadnego "przepraszam" czy "dziękuję" nie usłyszę, co, Evans? - zapytał z ironią.
- Przepraszam, że na ciebie wpadłam. Ale dziękuję nie usłyszysz - Odparła z godnością i wyprostowała się.
- Już przed chwilą usłyszałem - zauważył, unosząc jedną brew. Prychnęła, minęła go i wpadła do szkoły. Zaraz za nią wszedł Sev.
- Nic ci nie jest? - zapytał.
- Nie, dzięki za troskę - odwróciła się do niego i uśmiechnęła. W jej głosie nie usłyszał nawet jednej nutki ironii.
A co w ogóle James robił przed wejściem do Hogwartu? I to bez swych przyjaciół? To pytanie nurtowało ją tak, że aż postanowiła pomówić z Natalie i Ally. Szybko je znalazła, w damskiej toalecie. Jedynym "nadbagażem" była Bianca, z którą rozmawiały. Mimo to podeszła do nich.
- Hej. Chciałam zadać wam małe pytanie - oznajmiła. Wszystkie trzy spojrzał na niż z zaciekawieniem. - Co Potter robił dziś przed wejściem bez was?
- Bez... nas? A co to znaczy? - zapytała uprzejmie Ally.
- No... swoich przyjaciół. Cała szkoła wie, że jesteście stadem. I zawsze stadem chodzicie - wyjaśniła.
- Pieprzę stado. Chórze gdzie chcę, kiedy chcę i z kim chcę - mruknęła cicho Nat, po czym odpowiedziała na zadane przez Lily pytanie: - Z więc do Bianci się przyczepiły jakieś pindy, więc poszłam je po straszyć. A reszta chciała to zobaczyć. Tylko James nam się zgubił.
- Dzięki za info. - Ruda odwróciła się, pożegnała i wyszła.
No, i wreszcie czerwiec! Ostatni miesiąc harówki. Syriusz nie wiedział, czy śmiać się czy płakać. Zdecydowanie ob stawiał to drugie - rodzice nie dadzą mu żyć! Jak z resztą zawsze. "Regulus jest taki wspaniały! A ty co, szatanie jeden!" To miał przez okrągłe dwa miesiące wakacji, rok w rok. Zanim poszedł do Hogwartu był "wielką nadzieją rodziny". Wszystko się zmieniło. Owszem, zawsze się buntował, ale twierdzili, że coś z niego będzie. A tu proszę! Suprajs mada faka.
Takie to myśli mu towarzyszyły, kiedy szli na stację, w stronę pociągu.
- Jak będziesz chciał ze mną pogadać, wiesz jak mnie znaleźć - James puścił mu oko. Black uśmiechnął się w odpowiedzi, myśląc o Lusterku Dwukierunkowym*, które w tym roku wymyślili.
- Jasne, nie martw się - odpowiedział. Nadal był jednak ponury, co musiało zaniepokoić wszystkich jego przyjaciół, ponieważ Peter... właściwie to chłopak niezbyt wiedział, co kumpel robił. Na ogół cały przejazd był jedną, zamazaną plamą. Ostrość wspomnienia zyskały dopiero po wysiadce z Ekspresu.
- No, to adios! Powodzonka w domach! - powiedziała Ally, na co Huncwot odpowiedział grymasem.
- Chyba w psychiatryku. Bo tam właśnie zabiera mnie ta dwójka psychopatycznych trolli - odparł, wskazując na swoich rodziców, czekających ze zniecierpliwieniem przy wyjściu.
Pożegnali się prędko i rozeszli.
No! Postanowiłam sobie, że skończę i proszę! Czwarty rok będzie pełen ekscytujących zdarzeń, niespodzianek i co tam jeszcze nam wpadnie do głów. Pozdrawiamy!
~Adminka Natalia.
*Taki magiczny Skajpaj no.
sobota, 31 stycznia 2015
RozdziałXVIII
Pewnego dnia Huncwoci obserwowali, jak Syriusz próbował poderwać jakąś laskę.
- Obstawiam dychę, że da mu w pysk - oznajmiła Ally, spoglądając sceptycznie na chłopaka.
- Więcej wiary! Da sobie radę! - orzekł James, opierając się na rękach i uśmiechając pod nosem.
- A ja zgadzam się z Ally... Ale! Stoją przy jeziorze... Wrzuci go. Obstawiam DWIE dychy! - Natalie skrzyżowała nogi i z niezwykłą pewnością siebie obserwowała wydarzenia.
Na początku szło mu całkiem nieźle, Ally niemal zaczynała już wątpić w swoją wygraną, jednak Nat cały czas siedziała, patrząc na swego przyjaciela i nieznaną dziewczynę.
- Ha, widzicie? Uda mu się! - zatriumfował James. I w tym momencie...
Dziewczyna strzeliła Syriusza w "pysk", po czym wepchnęła do wody.
- A nie mówiłam? Wyskakiwać z trzech dyszek! - odezwała się z wyższością Nat.
- Trzy?! Przecież ty obstawiałaś na dwie! - zaprotestował Potter, ale nawet zanim skończył, już wiedział, że nie wygra.
- A ja? Jedna dycha do mnie, dwie do Nati - zauważyła Ally.
- Ja się nie zakładałem! - bronił się Lupin, a obie obdarzyły go słodkimi uśmiechami.
- Kto się nie zakładał, nie oddaje. Ale James? Mówił, że Pan Burek da sobie radę - odpowiedziała czarnowłosa, wyciągając rękę do Jamesa. Ten z westchnieniem wyciągnął z kieszeni pieniądze, odliczył trzy dyszki i podał odpowiednie kwoty do dziewczyn.
Syriusz wyszedł z wody, otrząsnął się jak pies i z westchnieniem podszedł do przyjaciół. Gdy dotarł pod dąb, położył się na trawie i podejrzliwie spojrzał na Natalie, chowającą swoją wygraną do kieszeni.
- A to co? Zakładaliście się, czy mi się uda, czy co? - zapytał, spoglądając w niebo.
- Mniej więcej. Ally obstawiła, że da ci w twarz, Natalie że dodatkowo wrzuci do jeziora, a James mówił, że ci się uda. Ja tam wierzyłem, ale jak widać... Myliłem się - odparł Peter, zerknąwszy na Pottera.
- Aha... Miło, że we mnie wierzyłyście - wymamrotał sucho. Natalie prychnęła, rozciągając się w cieniu, niedaleko chłopaka.
- No, może kiedy indziej się uda - westchnęła, obserwując go kontem oka. Nie odezwał się jednak, co ją zdumiało. Zazwyczaj odpowiadał na jej zaczepki. Już myślała, że porażka za bardzo go zabolała, gdy zobaczyła, że... Zasnął.
Ally parsknęła śmiechem.
- A ja myślałam, że tylko staruszkowie mogą tak pstryk!, i już śpi,. A tu proszę... - zachichotała i odchyliła się do tyłu. Natalie usiadła i cofnęła się do przyjaciółki.
- Jak widać, starzeje się nam. A wydawało się, że jeszcze wczoraj miał zaledwie trzynaście lat... - pokręciła głową, rozbawiona.
- Bo to BYŁO wczoraj - zauważył Remus, przysuwając się do nich. James, oparty o pień drzewa, przyglądał się Lily.
- Ach, taki zapatrzony... A i tak nie umiejący jej zdobyć... Smutne - westchnęła cicho Ally. Nic nie doszło do uszu zapatrzonego chłopaka, który nie zwracał uwagi na nic, oprócz dziewczyny.
Nagle, gdy Remus zmieniał pozycję, by wygodniej się umościć we wgłębieniu kory, jego ręka dotknęła dłoni Ally. Przez chwilę gapił się na to, po czym cofnął ją i wymamrotał przeprosiny, czerwony jak burak. Ally spuściła wzrok i równie cicho powiedziała "Nie ma za co".
-Co z nimi jest nie tak?! Przecież mogliby być razem, zamiast tak tańczy wokół tematu. Kiedyś będę musiała im to rozjaśnić... BO nie wytrzymam! - pomyślała Anonim, obserwując tą scenkę.
- Słodko, ale ja idę uczyć się na transmutację z Lily - powiedziała, zbierając się z trawy.
- Gdzie idziesz z Lily? - zapytał James, spoglądając na Natalie z nagłym zaciekawieniem.
- P-O-U-CZ-Y-Ć S-I-Ę. N-A T-R-A-N-S-M-U-T-A-C-J-Ę - przeliterowała głośno i wyraźnie, po czym opuściła towarzystwo.
***
- No, myślę, że pójdzie nam całkiem nieźle - oświadczyła Lily, zbierając podręcznik i zeszyt, rozłożone na stoliku, który dziewczyny zajęły.
- Też tak sądzę - przytaknęła jej Natalie, również pakując swoje graty do torby.
- A widziałaś dziś, jak Black wylądował w wodzie? Jakaś dziewczyna, nie znam jej, go wrzuciła! - powiedziała Lily, uśmiechając się szeroko.
- Tak, no jasne! Zakładałam się z... kumplem, czy mu się uda, czy wyląduje w wodzie - zaśmiała się zapytana. - Należało mu się.
- Jasne, że tak! Nadal nie rozumiem, czemu się z nimi przyjaźnisz.
- Hm... Tego półgłówka Jamesa znam od... x lat, a trochę trudno jest uniknąć przebywania w towarzystwie przyjaciół swojego przyjaciela. A Lupin jest całkiem fajny, nie? - odparła po chwili zastanowienia.
- Hm... Tego półgłówka Jamesa znam od... x lat, a trochę trudno jest uniknąć przebywania w towarzystwie przyjaciół swojego przyjaciela. A Lupin jest całkiem fajny, nie? - odparła po chwili zastanowienia.
***
- Jak tak można?! TYLE ZADAĆ?! - jęczała Bianca, siedząc nad pracą domową. Huncowoci (opróćz Ally, Natalie i Remusa) również męczyli się nad jakimiś wypracowaniem albo innymi "pierdołami".
- Normalnie. Poczekaj jeszcze rok, dwa, a zobaczysz, co to znaczy życie! - odparła Nat, ostrząc swój nóż.
- Możesz to odłożyć? Serio, to nie poprawi morale oddziału - zauważył Peter, patrząc z lękiem na ostrze.
- Może i bym mogła. Ale co bym wtedy robiła? - zaoponowała obojętnie.
- EEeeee. Możesz podręczyć Syriusza - zaproponował Remus, a wspomniany "przedmiot dręczenia" obdarzył go morderczym spojrzeniem.
- Jej! Seryjny morderca wyrusza na rzeź - mruknął pod nosem Lupin, zerknąwszy na Natalie.
- Ej! Nikt nie będzie mi zabierał posady seryjnego mordercy za pomocą spojrzeń! - krzyknęła, święcie oburzona.
- Ej! Nikt nie będzie mi zabierał posady seryjnego mordercy za pomocą spojrzeń! - krzyknęła, święcie oburzona.
-----
Przepraszam, że tak krótko D: Wełna lamy się skończyła.
Rozdział XVII
Następne dni były "cichymi". Paczka miała lekki kryzys, podczas którego Remus spędzał multum czasu z dziewczynami, Natalie nie odzywała się do Syriusza, jednak stopniowo wybaczała Jamesowi odtrącenie Lupina. Ally natomiast odzywała się zdawkowo do obydwu.
- Nie rozumiem dziewczyn! Czemu się do nas nie odzywają, unikają i w ogóle nie zwracają uwagi na nasze czyny?! - zapytał Potter, gdy szli korytarzem. Peter jak zwykle szedł za swym idolem, ale brakowało im docinków Nat, mądrości życiowej Ally i znajomości kobiecej logiki Lupina. Wiedzieli, że tamci świetnie się bawili, siedząc nad jeziorem, razem na obiedzie i lekcjach... Nie została im nawet Bianca, woląca teraz przebywanie w towarzystwie swojej płci (i Lupina). Syriusza najbardziej bolało to, że wszystko wskazywało na to, iż Natalie go pocałowała! Ale chyba na tym poprzestało... prawda? Przecież on się kochał w Ally! Aj, to był trudny orzech do zgryzienia. Amant - to jedno słowo przychodziło chłopakowi do głowy, chociaż Remus Lupin nie był takim typem! On trzymał się jednej dziewczyny przez cały czas, nie "skakał z kwiatka na kwiatek", jak on, Syriusz. "Może powinienem się ogarnąć? Może dlatego Nat woli Rema?" pomyślał, gdy nagle zdał sobie sprawę z tego, że ktoś coś do niego mówi.
- Ej, pytałem, czy to widziałeś? - James pokazał mu coś przed nimi. Stali tam, cała piątka. Nat i Ally siedziały na ławce, Harmony i Lily opierały się o ścianę po obydwu stronach wspomnianej ławeczki, a Lupi... Stał przed nimi i mocno gestykulował. Dziewczyny wybuchały co jakiś czas śmiechem, a Ally, za każdym razem, gdy na nią spojrzał, nawet kątem oka, szybko patrzyła gdziekolwiek, byle nie w jego oczy. On z resztą również unikał jej wzroku.
Huncwoci stanęli, nie chcąc podchodzić bliżej, niż było to konieczne. Mimo tego zostali zauważeni przez Harmony, stojącą bliżej nich, i szybko pokazani reszcie.
Ally spojrzała na nich z zaciekawieniem, Natalie wyższością, Harmony obojętnością a Lily w ogóle ich zignorowała.
- A może Lupin miał rację? - mruknął James. Pozostali spojrzeli na niego jakoś dziwnie. Ktoś przeszedł obok nich i skierował się bezpośrednio do Lily. Toż to Snape!, uświadomił sobie Potter,
- Nie rozumiem dziewczyn! Czemu się do nas nie odzywają, unikają i w ogóle nie zwracają uwagi na nasze czyny?! - zapytał Potter, gdy szli korytarzem. Peter jak zwykle szedł za swym idolem, ale brakowało im docinków Nat, mądrości życiowej Ally i znajomości kobiecej logiki Lupina. Wiedzieli, że tamci świetnie się bawili, siedząc nad jeziorem, razem na obiedzie i lekcjach... Nie została im nawet Bianca, woląca teraz przebywanie w towarzystwie swojej płci (i Lupina). Syriusza najbardziej bolało to, że wszystko wskazywało na to, iż Natalie go pocałowała! Ale chyba na tym poprzestało... prawda? Przecież on się kochał w Ally! Aj, to był trudny orzech do zgryzienia. Amant - to jedno słowo przychodziło chłopakowi do głowy, chociaż Remus Lupin nie był takim typem! On trzymał się jednej dziewczyny przez cały czas, nie "skakał z kwiatka na kwiatek", jak on, Syriusz. "Może powinienem się ogarnąć? Może dlatego Nat woli Rema?" pomyślał, gdy nagle zdał sobie sprawę z tego, że ktoś coś do niego mówi.
- Ej, pytałem, czy to widziałeś? - James pokazał mu coś przed nimi. Stali tam, cała piątka. Nat i Ally siedziały na ławce, Harmony i Lily opierały się o ścianę po obydwu stronach wspomnianej ławeczki, a Lupi... Stał przed nimi i mocno gestykulował. Dziewczyny wybuchały co jakiś czas śmiechem, a Ally, za każdym razem, gdy na nią spojrzał, nawet kątem oka, szybko patrzyła gdziekolwiek, byle nie w jego oczy. On z resztą również unikał jej wzroku.
Huncwoci stanęli, nie chcąc podchodzić bliżej, niż było to konieczne. Mimo tego zostali zauważeni przez Harmony, stojącą bliżej nich, i szybko pokazani reszcie.
Ally spojrzała na nich z zaciekawieniem, Natalie wyższością, Harmony obojętnością a Lily w ogóle ich zignorowała.
- A może Lupin miał rację? - mruknął James. Pozostali spojrzeli na niego jakoś dziwnie. Ktoś przeszedł obok nich i skierował się bezpośrednio do Lily. Toż to Snape!, uświadomił sobie Potter,
***
- Hej, Lily. Możemy porozmawiać? - zapytał Severus Snape, kompletnie ignorując resztę.
Nie uszło to ogólnej uwadze. Brwi powędrowały w górę, ciekawskie spojrzenia na twarze rozmawiających.
- Jasne, o co chodzi? - Lily obdarzyła go szerokim uśmiechem.
- Ale... Na osobności, okey? - poprosił, spoglądając niechętnie na Ally i Natalie, które uśmiechnęły się. Ally mu pomachała, a Natalie zasalutowała żartobliwie.
- Oj, masz tajemnice przed jej psiapsiółami? No i Lupinem? Nie ładnie, Severusie, oj nie ładnie - zamruczała, uśmiechając się półgębkiem.
- Tak, mam przed wami tajemnice - warknął i zwrócił spojrzenie na Evans. - No.... Idziemy?
- Niech ci już będzie. Wrócę niedługo - rzuciła do przyjaciół i pospieszyła za Snape'em.
***
- A więc o co chodzi, Sev? - zapytała, opierając się o jeden z filarów.
- Wałęsasz się z JEGO przyjaciółmi?! - wybuchnął, patrząc na nią z wściekłością.
- Tak, wałęsam. Natalie i Ally są obrażone na Pottera i Blacka, Remus tak samo. Więc tak, wałęsam się z nimi. A co ci do tego, hę? - odparowała, urażona.
- No... Nie masz dla mnie czasu, Lily! Kiedy robiliśmy coś razem? - westchnął.
- O to chodzi? Jeśli tak, Sev, jutro możemy spędzić cały dzień razem, okey? - jej ton zmięknął.
- Dobra. Ale... Bez nich, prawda? - zapytał, a ona skinęła głową. - W takim razie może być.
Rozstali się już w o wiele lepszym nastroju.
***
I nadszedł dzień wyprawy do Hogsmead. Dla Huncowtów i Huncwotek (nowa nazwa dla żeńskiej grupy w tym Remusa wymyślona przez mistrza ZUA Syriusza) była czymś wspaniałym.
-Nie mogę się doczekać, a wy?- szczebiotała Harmony już od rana.
-Yhy....to będzie coś....wspaniałego!- zachwyciła się Ally. Wszyscy jej przytaknęli. Już gdy wszyscy mieli wychodzić, do Huncwotek wpadła Lily.
-Słuchajcie bo.....ja idę z Severusem-wyjaśniła niedokładnie Lily.
-Co?! Zostawiasz nas?- oburzyła się Natalie. Harmony poczerwieniała.
- Mam sama z nimi zostać?!
- Harmony, przecierz się dogadujecie!- broniła się Lily. Remus stał i machał głową w prawo i lewo, w prawo i lewo podążając za głosem.
- No niby tak....uh ok!- skończyła swe woja Gryfonka. I tak wszyscy ruszyli do wspaniałej i magicznej miejscowości pełniej czarodziei. Na samym końcu wlekli się....Huncwoci. Mieli mizerne miny i co chwilę jeden z nich wychylał się by zobaczyć co tam u starych przyjaciół.
- A może.....przeprosimy ich co?- zaproponował Peter.
- Nie. To nic nie da. Straciliśmy ich panowie- zakończył smutno James a Syriusz wydał odgłos podobny do trąbki naśladując melodię z pogrzebu.
- Chciałbym żeby wróciły. I Remus też....kucze no! Tęsknie!- przyznał James patrzący na pochód z przodu z miną skrzywdzonego szczeniaczka.
-Nie mogę się doczekać, a wy?- szczebiotała Harmony już od rana.
-Yhy....to będzie coś....wspaniałego!- zachwyciła się Ally. Wszyscy jej przytaknęli. Już gdy wszyscy mieli wychodzić, do Huncwotek wpadła Lily.
-Słuchajcie bo.....ja idę z Severusem-wyjaśniła niedokładnie Lily.
-Co?! Zostawiasz nas?- oburzyła się Natalie. Harmony poczerwieniała.
- Mam sama z nimi zostać?!
- Harmony, przecierz się dogadujecie!- broniła się Lily. Remus stał i machał głową w prawo i lewo, w prawo i lewo podążając za głosem.
- No niby tak....uh ok!- skończyła swe woja Gryfonka. I tak wszyscy ruszyli do wspaniałej i magicznej miejscowości pełniej czarodziei. Na samym końcu wlekli się....Huncwoci. Mieli mizerne miny i co chwilę jeden z nich wychylał się by zobaczyć co tam u starych przyjaciół.
- A może.....przeprosimy ich co?- zaproponował Peter.
- Nie. To nic nie da. Straciliśmy ich panowie- zakończył smutno James a Syriusz wydał odgłos podobny do trąbki naśladując melodię z pogrzebu.
- Chciałbym żeby wróciły. I Remus też....kucze no! Tęsknie!- przyznał James patrzący na pochód z przodu z miną skrzywdzonego szczeniaczka.
- A może im wybaczycie, co? - zaproponowała Harmony, patrząc ze współczuciem na Huncwotów. - Mają jakieś takie... Mizerne miny.
- Hm... Może. Ale ON twierdzi, że JA jestem JEGO WŁASNOŚCIĄ - burknęła Natalie, nie patrząc nawet do tyłu.
- Oj, faceci już tacy są! Nie możecie za surowo ich traktować - oceniła, a Remus jęknął.
- Dziewczyny! A co ze mną?! Ukamienują mnie, a potem rozszarpią na szczępy! - wyglądał naprawdę żałośnie, Ally robiło się go żal.
- Hm. Wątpię. Jeśli im wybaczymy, to przez jakiś czas będą tańczyć, jak im zagramy - odparła Nati, wzruszywszy ramionami.
- Ma rację. "Tacy już są faceci"! - poparła ją wilkołaczka. Remus pokręcił głową i mruknął coś o naiwności i kamieniach.
- Dobra, ale poczekamy do Hogsmead. Tam może postawimy warunki ugody - oznajmiła Harmony, uśmiechając się do przyjaciółek i Remusa.
***
To dziewczyny wybrały czas i miejsce spotkania, one miały podyktować warunki. Jeśli na to nie przystaną - ich problem. One sobie poradzą.
Czas i miejsce nie było zbyt trudnym wyborem - po prostu, południe w miasteczku, przed jedną z licznych kafejek. Stanęły tam, czekając na przybycie paczki. Szybko się zjawiła po tym, jak Harmony zgodziła się w godny i odpowiednio chłodny sposób przekazać chłopcom wiadomość.
- Witamy, witamy. Widzę, że nasza wysłanniczka dobrze się spisała - Natalie nie obdarzyła ich chociażby cieniem uśmiechu, na który zdobyła się Ally. A Remus? On schował się za dziewczynami.
- Odebraliśmy wiadomość - z powagą i rezerwą odparł James. Oczy go jednak zdradzały - było w nich całe napięcie i wyczekiwanie, jakie czuł w tym momencie.
- Gotowe... Gotowi jesteśmy wybaczyć wam wasze czyny. Ale! Aby nie było wątpliwości - musicie nas przeprosić, ze szczególnym uwzględnieniem Pana Remusa Johna Lupina, obecnego tu na tychże... Rokowaniach pokojowych - oznajmiła Ally, występując do przodu.
Przez chwilę się wahali. Przecież wina nie leżała po ich stronie! To Remus zaczął! Ale... Musieli przyznać, że brakowało im całej reszty.
- Dobrze... Ja się zgadzam - James poszukał wzrokiem przyjaciela.
- O, ty to szczególnie musisz go przeprosić, panie "Wielkie Ego" - prychnęła Nat, uśmiechając się przy tym chłodno.
Skamieniał. Czyli nawet jego najdawniejsza przyjaciółka uważała go za takiego, jakim nazwał go Lupin?! Hm.. To chyba coś znaczyło...
- Skoro tak uważasz, to może i tak jest - mruknął powoli, dokładnie dobierając słowa.
- A wy? W kamień zamienieni, czy co? - Ally przesunęła spojrzeniem po pozostałej dwójce. - A może WASZE ego nie dają wam spokoju, co?
- Mogę przystać na te warunki - syknął chłodno Black, występując krok do przodu.
- Ja też - od razu zadeklarował Peter.
- Świetnie. Remus? - Natalie delikatnie wypchnęła przyjaciela przed siebie.
- No... Sorry za tamto? - James nie czuł się najlepiej w takie roli. ON? MA PRZEPRASZAĆ?
- Ja też przepraszam, że miałem ochotę cię zabić... - mruknął Syriusz.
- Tak, wiemy, jak to wyglądało. Wtedy w jeziorze. I MIAŁO tak wyglądać, serio - rzuciła Natalie. - Ale przepraszam bardzo - nie jestem TWOJĄ własnością, tak? To nie jest "skomplikowane', naprawdę.
- A ja nie wiem, czemu, nie było mnie tam wtedy, ale i tak przepraszam - pisnął Peter.
- Hm... Może. Ale ON twierdzi, że JA jestem JEGO WŁASNOŚCIĄ - burknęła Natalie, nie patrząc nawet do tyłu.
- Oj, faceci już tacy są! Nie możecie za surowo ich traktować - oceniła, a Remus jęknął.
- Dziewczyny! A co ze mną?! Ukamienują mnie, a potem rozszarpią na szczępy! - wyglądał naprawdę żałośnie, Ally robiło się go żal.
- Hm. Wątpię. Jeśli im wybaczymy, to przez jakiś czas będą tańczyć, jak im zagramy - odparła Nati, wzruszywszy ramionami.
- Ma rację. "Tacy już są faceci"! - poparła ją wilkołaczka. Remus pokręcił głową i mruknął coś o naiwności i kamieniach.
- Dobra, ale poczekamy do Hogsmead. Tam może postawimy warunki ugody - oznajmiła Harmony, uśmiechając się do przyjaciółek i Remusa.
***
To dziewczyny wybrały czas i miejsce spotkania, one miały podyktować warunki. Jeśli na to nie przystaną - ich problem. One sobie poradzą.
Czas i miejsce nie było zbyt trudnym wyborem - po prostu, południe w miasteczku, przed jedną z licznych kafejek. Stanęły tam, czekając na przybycie paczki. Szybko się zjawiła po tym, jak Harmony zgodziła się w godny i odpowiednio chłodny sposób przekazać chłopcom wiadomość.
- Witamy, witamy. Widzę, że nasza wysłanniczka dobrze się spisała - Natalie nie obdarzyła ich chociażby cieniem uśmiechu, na który zdobyła się Ally. A Remus? On schował się za dziewczynami.
- Odebraliśmy wiadomość - z powagą i rezerwą odparł James. Oczy go jednak zdradzały - było w nich całe napięcie i wyczekiwanie, jakie czuł w tym momencie.
- Gotowe... Gotowi jesteśmy wybaczyć wam wasze czyny. Ale! Aby nie było wątpliwości - musicie nas przeprosić, ze szczególnym uwzględnieniem Pana Remusa Johna Lupina, obecnego tu na tychże... Rokowaniach pokojowych - oznajmiła Ally, występując do przodu.
Przez chwilę się wahali. Przecież wina nie leżała po ich stronie! To Remus zaczął! Ale... Musieli przyznać, że brakowało im całej reszty.
- Dobrze... Ja się zgadzam - James poszukał wzrokiem przyjaciela.
- O, ty to szczególnie musisz go przeprosić, panie "Wielkie Ego" - prychnęła Nat, uśmiechając się przy tym chłodno.
Skamieniał. Czyli nawet jego najdawniejsza przyjaciółka uważała go za takiego, jakim nazwał go Lupin?! Hm.. To chyba coś znaczyło...
- Skoro tak uważasz, to może i tak jest - mruknął powoli, dokładnie dobierając słowa.
- A wy? W kamień zamienieni, czy co? - Ally przesunęła spojrzeniem po pozostałej dwójce. - A może WASZE ego nie dają wam spokoju, co?
- Mogę przystać na te warunki - syknął chłodno Black, występując krok do przodu.
- Ja też - od razu zadeklarował Peter.
- Świetnie. Remus? - Natalie delikatnie wypchnęła przyjaciela przed siebie.
- No... Sorry za tamto? - James nie czuł się najlepiej w takie roli. ON? MA PRZEPRASZAĆ?
- Ja też przepraszam, że miałem ochotę cię zabić... - mruknął Syriusz.
- Tak, wiemy, jak to wyglądało. Wtedy w jeziorze. I MIAŁO tak wyglądać, serio - rzuciła Natalie. - Ale przepraszam bardzo - nie jestem TWOJĄ własnością, tak? To nie jest "skomplikowane', naprawdę.
- A ja nie wiem, czemu, nie było mnie tam wtedy, ale i tak przepraszam - pisnął Peter.
***
Więc Huncwoci się pogodzili, wszystko wróciło do normy. Dziewczyny nadal spędzały czas z Harmony i Lily.
Właśnie była taka chwila, gdy Natalie, Ally i Remus (jak to brzmi? "Dziewczyny nadal spędzały czas z Harmony i Lily. " a teraz mieszam w to jeszcze Remusa?! Biedaczek... - przyp. autorki) siedzieli z przyjaciółkami i rozmawiali.
- Eh, szkoda mi odrobinę biednego Jamesa. Jest kompletnie ślepy... - westchnęła Ally, obserwując ukradkiem okno do sypialni Gryfonów.
Lily na tą wiadomość uniosła brwi w pytającym geście.
- Ślepy? Chodzi ci o to, że nosi pingle? - zapytała.
- Nie, nie o to. Musi się zmienić, ale nie umie... - sprostowała Krukonka, a Natalie prychnęła.
- Biedna to będzie jego żona. Jeśli będą mieli dzieci, co najmniej jedno będzie miało wadę wzroku - zauważył Remus, na co wszystkie parsknęły śmiechem.
- My tu gadamy o zmienianiu go, a ty o tym, że jego dzieci będą miały wadę wzroku?! - Harmony naprawdę nie dowierzała.
- Ehm. Tak! Tak, właśnie tak! - odparł, prostując się gwałtownie. Wzrok wlepił w okno do sypialni, i mruknął pod nosem: - I co? Nadal nam nie ufają? A to... osły.
W ostatniej chwili się opanował, by nie powiedzieć czegoś innego. Nadal nie wybaczył przyjaciołom, że za prawdę go wywalili. I jeszcze chcieli zabić! To nie do przyjęcia jest!
- "Lekkie kłamstwo wybaczą. Duże - z trudem. Prawdy powiedzianej prosto w oczy nie wybaczą nigdy" - Nati skierowała oczy za wzrokiem Remusa, a jej twarz nagle przybrała dziwny, melancholijny wyraz.
- I... Tym optymistycznym, jak z resztą zawsze, wątkiem kończymy temat - oznajmiła Ally, ale przyjaciółka jakby jej nie słuchała.
- Taka jest szczera prawda, nie? Powiedz przyjacielowi jakąś smutną prawdę o nim, a obrazi się na ciebie i nie odezwie, dopóki nie przeprosisz, a nawet dłużej - odparła Natalie, po czym wstała i rzuciła: - Idę na obiad. Idziecie ze mną?
piątek, 30 stycznia 2015
Rozdział XVI
Ally miała wyrzuty sumienia, że tak bez konsultacji z innymi przyjęła Biance.
- Zapewne najpierw mnie zjedzą a potem Natalie zadźga mnie nożem...-mruczała do siebie dziewczyna wchodząc do pokoju wspólnego. Już na ,,dzień dobry" zobaczyła Lokharta otoczonego jego fankami.
- Więc...naprawdę widziałeś smoka?!- dopytywała się jedna z nich.
- Tak moja droga....pokonałem go jedną ręką i z zamkniętymi oczami!- przechwalał się wciąż poprawiając swoją nieskazitelną fryzurę. Ally zatrzymała się i spojrzała na inne Krukonki.
- Biedne, nieświadome, głupie gąski....jak one się tu dostały?!- powiedziała sama do siebie.
Spojrzał na nią i podbiegł niczym ,,rusałka".
- Ally! Wiesz, gdzie jest moja ukochana Natalie? Co u niej?- dopytywał się z uśmiechem a dziewczyny za nim mamrotały: ,,Natalie to szczęściara!" albo ,,Co ona ma czego ja nie mam!?". Ally spojrzała mu prosto w oczy jednym ze swych krępujących spojrzeń mówiących: ,,odwal się". i powiedziała:
- Żyję dobrze....bo CIEBIE nie ma w pobliżu- dodała z uśmiechem i powędrowała do dormutorium słysząc oburzenie Krukonek. Nie mając już co robić przebrała się i rzuciła na łóżko zasypiając.
- Dla mnie to wygląda jak....chodzące drzewo- zażartował na widok Ally. Krukonka miała rozczochrane włosy z badylami przyczepionymi do włosów. Remus spojrzał na nią z troską i wypalił:
- Matko boska co ci się stało!?
- Fan club Lokharta.....- wycedziła i znów ruszyła przez korytarz- przepraszam idę się pozbyć badyli.
- A dokąd?- zapytał zainteresowany James.
- Do skrzydła szpitalnego. Te lafifrycie przyczepiły mi to na zaklęcia!- oburzyła się dziewczyna i pobiegła do skrzydła szpitalnego.
- Eh, myślę, że należałoby być z nią w tych trudnych chwilach - westchnęła Natalie, uśmiechając się ze współczuciem.
- To idź - odparł Syriusz, a w jego oczach dostrzegła coś... niepokojącego, więc pokręciła głową i rzuciła:
- Myślicie, że zostawię was samych?! Niedoczekanie wasze! - rozejrzała się po korytarzu. Nagle na jej twarz wypłynął uśmiech.
- Bianca! - krzyknęła do rudowłosej postaci, wychodzącą właśnie z toalety. Podbiegła do nich i zapytała:
- Tak? O co chodzi?
- Możesz popilnować tej zrytej czwórki? Byłabym wdzięczna - odpowiedziała Nat, mrugając do chłopaków.
Niespiesznie ruszyła w stronę Skrzydła Szpitalnego, ciesząc się swym małym triumfem.
- Hm... Jest weekend, a pogoda dopisuje... Proponuję błonia - rzuciła Ally, a Nat zrównała się z resztą dziewczyn. Było całkiem fajnie mieć więcej przyjaciółek, niż tą jedną, jaką dla obydwu Huncwotek była ta druga.
Tym czasem Bianca poruszała się za Huncwotami niczym cień. Mogliby jej nie zauważyć, gdyby nie fakt, że w kółko przypominała im o tym, iż jeśli coś zrobią, ona wszystko doniesie, a to raczej nie byłoby dobre dla ich głów, rąk i czort wie czego jeszcze!
- Rudzielcu, nie potrzebujemy niańki! Tym bardziej młodszej niańki! - warknął Syriusz. - Więc może sobie pójdziesz?
- Musicie się do mnie przyzwyczaić! - odparła słodko.
- A to niby czemu? - zainteresował się Remus.
- Bo dostałam pozwolenie na przebywanie z wami. Poza tym, mam prośbę do spełnienia, nie? - wzruszyła ramionami, gdy nagle podbiegły go nich jej przyjaciółki!
- O BOŻE. To jest Syriusz Black?! - wykrzyknęła Jessica.
- EEEEE - burknął Peter, cofając się za Jamesa.
- Łoł, stary! Masz fanki! - zaśmiał się James, który spoglądał na "Szczyle" ze zdumieniem.
- Dobra... O, dziewczyny idą! - Syriusz gwałtownie odwrócił się do zmierzających w ich stronę postaci.
- A to co? Syriuszu, to jeszcze przez cztery lata nie legalne! Został byś nazwany... - Natalie powitała ich w swoim typowym stylu, chociaż powitania nie dokończyła, ponieważ ręka Ally zakryła jej usta.
- Tak, mniejsza o to. My tylko przechodem... - oznajmiła.
- CO?! NIE ZOSTAWIAJCIE NAS Z NIĄ! - krzyknął nagle Peter, i kompletnie pobladł.
Lily zaśmiała się, po czym powiedziała:
- Słuchajcie, my już pójdziemy. Widzę, że macie... - tu zmierzyła chłopców wzrokiem. - Towarzystwo.
- Zapewne najpierw mnie zjedzą a potem Natalie zadźga mnie nożem...-mruczała do siebie dziewczyna wchodząc do pokoju wspólnego. Już na ,,dzień dobry" zobaczyła Lokharta otoczonego jego fankami.
- Więc...naprawdę widziałeś smoka?!- dopytywała się jedna z nich.
- Tak moja droga....pokonałem go jedną ręką i z zamkniętymi oczami!- przechwalał się wciąż poprawiając swoją nieskazitelną fryzurę. Ally zatrzymała się i spojrzała na inne Krukonki.
- Biedne, nieświadome, głupie gąski....jak one się tu dostały?!- powiedziała sama do siebie.
Spojrzał na nią i podbiegł niczym ,,rusałka".
- Ally! Wiesz, gdzie jest moja ukochana Natalie? Co u niej?- dopytywał się z uśmiechem a dziewczyny za nim mamrotały: ,,Natalie to szczęściara!" albo ,,Co ona ma czego ja nie mam!?". Ally spojrzała mu prosto w oczy jednym ze swych krępujących spojrzeń mówiących: ,,odwal się". i powiedziała:
- Żyję dobrze....bo CIEBIE nie ma w pobliżu- dodała z uśmiechem i powędrowała do dormutorium słysząc oburzenie Krukonek. Nie mając już co robić przebrała się i rzuciła na łóżko zasypiając.
***
- Ej czy to nie Ally idzie?- spytał Peter kolejnego dnia utkwiwszy wzrok w przeciwległym końcu korytarza. Syriusz przez chwilę się zamyślił.- Dla mnie to wygląda jak....chodzące drzewo- zażartował na widok Ally. Krukonka miała rozczochrane włosy z badylami przyczepionymi do włosów. Remus spojrzał na nią z troską i wypalił:
- Matko boska co ci się stało!?
- Fan club Lokharta.....- wycedziła i znów ruszyła przez korytarz- przepraszam idę się pozbyć badyli.
- A dokąd?- zapytał zainteresowany James.
- Do skrzydła szpitalnego. Te lafifrycie przyczepiły mi to na zaklęcia!- oburzyła się dziewczyna i pobiegła do skrzydła szpitalnego.
- Eh, myślę, że należałoby być z nią w tych trudnych chwilach - westchnęła Natalie, uśmiechając się ze współczuciem.
- To idź - odparł Syriusz, a w jego oczach dostrzegła coś... niepokojącego, więc pokręciła głową i rzuciła:
- Myślicie, że zostawię was samych?! Niedoczekanie wasze! - rozejrzała się po korytarzu. Nagle na jej twarz wypłynął uśmiech.
- Bianca! - krzyknęła do rudowłosej postaci, wychodzącą właśnie z toalety. Podbiegła do nich i zapytała:
- Tak? O co chodzi?
- Możesz popilnować tej zrytej czwórki? Byłabym wdzięczna - odpowiedziała Nat, mrugając do chłopaków.
Niespiesznie ruszyła w stronę Skrzydła Szpitalnego, ciesząc się swym małym triumfem.
***
- No, znów wyglądasz jak człowiek, a nie drzewo - zaśmiała się Nati, idąc żwawo obok przyjaciółki.
- Taa, O, patrz! Lily! - Ally przyspieszyła, by dogonić Evans. Obok niej szła Harmony, jej przyjaciółka.
- Hej! Co tam? - Natalie wyprzedziła trzy dziewczyny.
- A, nic ciekawego. Chyba nie chcecie znów przekonywać mnie do Pottera, prawda? - rzuciła im podejrzliwe spojrzenie. Harmony zachichotała jak idiotka, ale szybko się uspokoiła.
- Nie - Ally mówiła niechętnie. - Tym razem nawet u nas sobie nagrabił.
- To świetnie! Gdzie idziemy? - zapytała ożywiona Lily.- Hm... Jest weekend, a pogoda dopisuje... Proponuję błonia - rzuciła Ally, a Nat zrównała się z resztą dziewczyn. Było całkiem fajnie mieć więcej przyjaciółek, niż tą jedną, jaką dla obydwu Huncwotek była ta druga.
***
Tym czasem Bianca poruszała się za Huncwotami niczym cień. Mogliby jej nie zauważyć, gdyby nie fakt, że w kółko przypominała im o tym, iż jeśli coś zrobią, ona wszystko doniesie, a to raczej nie byłoby dobre dla ich głów, rąk i czort wie czego jeszcze!
- Rudzielcu, nie potrzebujemy niańki! Tym bardziej młodszej niańki! - warknął Syriusz. - Więc może sobie pójdziesz?
- Musicie się do mnie przyzwyczaić! - odparła słodko.
- A to niby czemu? - zainteresował się Remus.
- Bo dostałam pozwolenie na przebywanie z wami. Poza tym, mam prośbę do spełnienia, nie? - wzruszyła ramionami, gdy nagle podbiegły go nich jej przyjaciółki!
- O BOŻE. To jest Syriusz Black?! - wykrzyknęła Jessica.
- EEEEE - burknął Peter, cofając się za Jamesa.
- Łoł, stary! Masz fanki! - zaśmiał się James, który spoglądał na "Szczyle" ze zdumieniem.
- Dobra... O, dziewczyny idą! - Syriusz gwałtownie odwrócił się do zmierzających w ich stronę postaci.
- A to co? Syriuszu, to jeszcze przez cztery lata nie legalne! Został byś nazwany... - Natalie powitała ich w swoim typowym stylu, chociaż powitania nie dokończyła, ponieważ ręka Ally zakryła jej usta.
- Tak, mniejsza o to. My tylko przechodem... - oznajmiła.
- CO?! NIE ZOSTAWIAJCIE NAS Z NIĄ! - krzyknął nagle Peter, i kompletnie pobladł.
Lily zaśmiała się, po czym powiedziała:
- Słuchajcie, my już pójdziemy. Widzę, że macie... - tu zmierzyła chłopców wzrokiem. - Towarzystwo.
***
Dzień cudowny! Słońce świeciło, wiewiórki skakały po drzewach a kaczki pływały po stawie. Dziewczyny siedziały w cieniu drzewa patrząc na innych wiecznie gdzieś się śpieszących.
- Hm......króliki wszędzie pędzą a żyją przeciętnie 8 lat......psy są wiecznie szczęśliwe i pragną uszczęśliwić innych a żyją przeciętnie 12 lat....a żółwie nie robią nic a żyją koło 125 lat....WALĘ ZOSTAJĘ ŻÓŁWIEM!- wydedukowała Ally i położyła się na trawie. Natalie trzasnęła ją w nogę z całej pety.
- AŁA!!!!!- ryknęła (a bardziej zawyła) Krukonka.
- Obraziłaś psy- powiedziała z powagą.
- Nie obraziłam tylko podkreśliłam! WIESZ, ŻE JE KOCHAM!- wybuchnęła Ally. Gryfonka, nie gniewając się długo, pomogła wstać przyjaciółce.
- Dobra żółwie ruszamy się gdzieś! Cień nam ucieka- zakomunikowała Lily z uśmiechem. A z okna szpiegował ich James wzdychając na widok Lily.
- Czemu ona nie jest moja?- zapytał sam siebie.
- Bo jesteś chamski, patrzysz na swój nos, miotasz zaklęciami na wszystkich, nie szanujesz ludzi......- wymieniał Lupin. Syriusz i Peter utkwili w nim mordercze spojrzenie.
- Dzięki stary! Miło mi łajdaku- zawarczał James przez zaciśnięte zęby.
- Ej taka prawda! Nie zabijcie mnie tym spojrzeniem!- zaskrzeczał przerażony Remus.
- AŁA!!!!!- ryknęła (a bardziej zawyła) Krukonka.
- Obraziłaś psy- powiedziała z powagą.
- Nie obraziłam tylko podkreśliłam! WIESZ, ŻE JE KOCHAM!- wybuchnęła Ally. Gryfonka, nie gniewając się długo, pomogła wstać przyjaciółce.
- Dobra żółwie ruszamy się gdzieś! Cień nam ucieka- zakomunikowała Lily z uśmiechem. A z okna szpiegował ich James wzdychając na widok Lily.
- Czemu ona nie jest moja?- zapytał sam siebie.
- Bo jesteś chamski, patrzysz na swój nos, miotasz zaklęciami na wszystkich, nie szanujesz ludzi......- wymieniał Lupin. Syriusz i Peter utkwili w nim mordercze spojrzenie.
- Dzięki stary! Miło mi łajdaku- zawarczał James przez zaciśnięte zęby.
- Ej taka prawda! Nie zabijcie mnie tym spojrzeniem!- zaskrzeczał przerażony Remus.
- Takich rzeczy nie mówi się przyjacielowi - zauważył Syriusz.
- Może zmień swoje postępowanie i nie zaprzepaszczaj pracy dziewczyn, ogłupiając się przed Evans, a ona się z tobą umówi? - zaproponował, kurcząc się w sobie.
- Gdyby spojrzenia mogły zabijać, Natalie byłaby seryjną morderczynią - zauważył Lupin, by odwrócić ich uwagę. Po nieznośnie długiej ciszy znów się odezwał:
- Czyli... Dobra, idę.
Po czym czym prędzej opuścił pomieszczenie, idąc do dziewczyn.
Tymczasem tamci wychodzili z jeziora, śmiejąc się do rozpuku.
- To z Severusem było lekko przesadzone, Nat -zauważyła kwaśno Lily, a tamta prychnęła.
- Mniejsza o to. O, Bianca! - oparła.
Jej siostra podbiegła do nich i odezwała się:
- Udajemy Jamesa, tak?- po czym zawirowała do Natalie i z szarmancką miną powiedziała: - Hej, mała. Zabiorę cię w podróż... Oj, sorry! Ty jesteś Syriusza!
Po czym odskoczyła, z rękoma w górze.
- JA nie należę do nikogo - wywarczała.
- Oj, siostra, nie oszukuj się! Jasne jest niemal dla każdego chłopaka w szkole, że jesteś własnością pana Blacka - wywróciła oczami.
Pozostałe dziewczyny (i Lupin) z niechęcią przytaknęły.
- CO?! Niech ja go dostanę w swoje ręce, a...
- Właśnie tu idzie - oznajmiła Harmony. Miała rację. W ich stronę zbliżali się Syriusz i James, którzy chyba coś usłyszeli, ponieważ James wyglądał na... lekko zdębiałego.
- Oooo. NIE UJDZIE MU NIC NA SUCHO - oznajmiła Anonim, ze spokojem czekając na przybycie "przyjaciół". Ally, Lily i Harmony również. Jedynie Remus przestępował z nogi na nogę.
- Wiecie... Oni chyba wszystko widzieli... I idą, by mnie zabić - oznajmił.
- A za cóż to? - zdumiała się Ally.
- Bo... - poruszył się niespokojnie. - Może... bo Potter uważa Lily za "swoją". Tak samo Syriusz z Natalie... A wiecie... To jezioro... jak razem wpadliśmy do wody... To MUSIAŁO wyglądać... DZIWNIEEE. Jak bym was... Podrywał? - zakończywszy swój wywód, popatrzył na dziewczyny. Obydwie, Lily i Nat, wyglądały na złe.
Natalie wystąpiła krok do przodu, zastępując drogę chłopakom. Gdy tylko Syriusz stanął w zasięgu jej ręki, warknęła:
- JA nie należę do NIKOGO. A już na pewno nie do CIEBIE. - zmierzyła go zabójczym spojrzeniem, po czym błyskawicznie złapała za krawat i wepchnęła do wody. - I zapamiętaj to sobie.
Po czym rzuciła coś w stylu "Idziesz, Remus?" i poszła w stronę szkoły.
Biedny, wykluczony, samotny Remus wlókł się do dziewczyn w nadziei, że go przygarną. Wyszedł na dwór i poczuł świeży zapach ostatnich kwiatów i bzu. ,,Pięknie" pomyślał. Zobaczył dziewczyny siedzące nad brzegiem jeziora. Poszedł niepewnie w ich stronę. Jako pierwsza zauważyła go Natalie.
- Uuuu Ally idzie twój chło-pak!- zaszczebiotała i uśmiechnęła się po ,,zboczeńsku" do Krukonki a ta zarumieniła się. Chłopak stanął przed nimi i spytał:
- Em...cześć. Mogę sobie siąść i...poczytać?
- Pewnie, pewnie siadaj Remus!- zachęciła Lily wskazując na miejsce obok niej. Lupin uśmiechnął się i siadł już pogrążony w czytaniu.
- A co cię wywiało od chłopaków?- spytała przyjaciółka Lily.
- Em no....-Remus wystawił nos z poza książki- ten....uświadomiłem coś Jamesowi.
- A jego wielkie ego tego nie zniosło, co?- dokończyła Lily. Dziewczyny się zaśmiały.
- Dokładnie! Wkurza mnie to, że cały czas jest taki....chodzi jak...
- Paw? I zachowuję się jak niby samiec alfa?- wypytywała Ally wpatrzona w okładkę książki Remusa unikając jego oczu.
- Tak! Mam tego dosyć, że pomiata innymi!- wdawał się w rozmowę chłopak coraz pewniej czując się wśród dziewczyn. Lily zmierzwiła sobie włosy coś na styl Jamesa.
- Ej patrzcie! Jestem James Potter i jestem cool! Miotam se zaklęciami i podrywam lachy na nazwiska!- pod czas jej monologu prawię co sekundę mierzwiła sobie włosy. Wszyscy ryknęli śmiechem....oczywiście dla Remusa to śmiech Ally wydał się najcudowniejszy. I tu wstała Natalie.
- Jestem POTTER i zaraz cię poderwę bejbę!- udawała Natalie wyciągając rękę do Lily. Ta zaśmiała się. Następnie Natalie chwyciła Remusa za krawat.
- A ty drogi Severusie idź się umyj!- ryknęła i wrzuciła Lupina do wody. Pech chciał, ze Remus zdążył też ponieść i Natalie. Oboje wpadli do jeziora.
- Ty....- zamruczała Natalie do chłopka- ty MEMUŁO! Tak na pierwszej randce? - po czym dodała szeptem: - Uważaj, chcę wkurzyć Syriusza do GRANIC możliwości.
Stanęła tak, by być tyłem do okna wychodzącego z sypialni Gryfonów i przekrzywiła głowę.
Zaczęła się śmiać. Przerażenie opuściło Gryfona. Ally wstała i wepchnęła Lily do wody.
- TOPIMY!! YAY!- zawyła i sama wskoczyła ślad za przyjaciółmi. A na wieży...
- Jak.....ja się pytam....JAK?!- wrzasnął James patrząc na tą rozkoszną scenkę z góry.
- Och James.....Remus jest po prostu fajtłapą i ma w sobie urok....- mówił Peter, ale Syriusz mu przerwał.
- ZABIJĘ GNOJA!
- Pomogę ci stary.....- wysyczał James i ruszył na dół z planem mordu. Peter został sam ze skurczonym drzewkiem.....nie pytajcie.
***Tymczasem tamci wychodzili z jeziora, śmiejąc się do rozpuku.
- To z Severusem było lekko przesadzone, Nat -zauważyła kwaśno Lily, a tamta prychnęła.
- Mniejsza o to. O, Bianca! - oparła.
Jej siostra podbiegła do nich i odezwała się:
- Udajemy Jamesa, tak?- po czym zawirowała do Natalie i z szarmancką miną powiedziała: - Hej, mała. Zabiorę cię w podróż... Oj, sorry! Ty jesteś Syriusza!
Po czym odskoczyła, z rękoma w górze.
- JA nie należę do nikogo - wywarczała.
- Oj, siostra, nie oszukuj się! Jasne jest niemal dla każdego chłopaka w szkole, że jesteś własnością pana Blacka - wywróciła oczami.
Pozostałe dziewczyny (i Lupin) z niechęcią przytaknęły.
- CO?! Niech ja go dostanę w swoje ręce, a...
- Właśnie tu idzie - oznajmiła Harmony. Miała rację. W ich stronę zbliżali się Syriusz i James, którzy chyba coś usłyszeli, ponieważ James wyglądał na... lekko zdębiałego.
- Oooo. NIE UJDZIE MU NIC NA SUCHO - oznajmiła Anonim, ze spokojem czekając na przybycie "przyjaciół". Ally, Lily i Harmony również. Jedynie Remus przestępował z nogi na nogę.
- Wiecie... Oni chyba wszystko widzieli... I idą, by mnie zabić - oznajmił.
- A za cóż to? - zdumiała się Ally.
- Bo... - poruszył się niespokojnie. - Może... bo Potter uważa Lily za "swoją". Tak samo Syriusz z Natalie... A wiecie... To jezioro... jak razem wpadliśmy do wody... To MUSIAŁO wyglądać... DZIWNIEEE. Jak bym was... Podrywał? - zakończywszy swój wywód, popatrzył na dziewczyny. Obydwie, Lily i Nat, wyglądały na złe.
Natalie wystąpiła krok do przodu, zastępując drogę chłopakom. Gdy tylko Syriusz stanął w zasięgu jej ręki, warknęła:
- JA nie należę do NIKOGO. A już na pewno nie do CIEBIE. - zmierzyła go zabójczym spojrzeniem, po czym błyskawicznie złapała za krawat i wepchnęła do wody. - I zapamiętaj to sobie.
Po czym rzuciła coś w stylu "Idziesz, Remus?" i poszła w stronę szkoły.
Rozdział XV
[Miesiąc później]
Dzień zapowiadał się niezwykle ciepło jak na Listopad. Męska część Huncwotów spędzała czas wolny w typowy dla siebie sposób - w damskiej toalecie. Przemykali właśnie w stronę drzwi, gdy drogę zastąpiła im... Bianca!
- Eeee. A co ty robisz w damskiej toalecie, dziewczynko? - palnął Peter.
- Jeden - to DAMSKA toaleta, a ja jestem DZIEWCZYNĄ. Dwa - CO WY TU CHOLERA ROBICIE?! - ryknęła.
- Drzwi się nam pomyliły! - oznajmił dziarsko Syriusz.
- Drzwi? Czyli czytać się nie umie? NAPIS DAMSKA NIC WAM NIE MÓWIŁ?! A poza tym, komu drzwi mylą się dziesięć razy? Miałam was za mądrzejszych. Szczególnie Remusa - skierowała swe spojrzenie ostre jak sztylet na wspomnianego jegomościa.
- Mówiłem im! "Nie wchodźmy. tu jest, że to DAMSKA" ale oni nie! IDŹMY! - jęknął Lupin i załamał ręce.
- Dobra, ale JESZCZE RAZ, a... - nie dokończyła, bo przerwało jej lekceważące prychnięcie Blacka.
- Bo co nam zrobisz? - prychnął.
- Hm. Może powiem Natalie?! - odparła, uśmiechając się z wyższością.
- To my może pójdziemy... - James raźno skierował się do wyjścia, a cała reszta pośpieszyła za nim.
- HA! Boicie się mojej siostry?! - Bianca miała do nich coraz mniej szacunku.
- Młoda, ona nosi pięćdziesiąt noży! - odparł Syriusz, otwierając drzwi.
- Ja też mam jeden przy sobie! - mruknęła pod nosem, ale na tyle głośno, by usłyszeli.
Ostatni podążał Peter, który zamknąwszy drzwi zamarł, tak z resztą jak jego przyjaciele.
Korytarzem bowiem szły Natalie, Ally i Lily, które zatrzymały się w pół kroku idealnie w momencie, gdy Bianca wychynęła, uśmiechając się pod nosem, z toalety.
- CO WY TAM ROBILIŚCIE?! I TO Z MOJĄ SIOSTRĄ!!!! SYRIUSZU, PATRZĘ NA CIEBIE! - ryknęła Natalie, szybkim krokiem podchodząc do chłopaka.
- ALE JA NIC NIE ZROBIŁEM! DRZWI SIĘ NAM POMYLIŁY! - krzyknął, cofając się.
Spojrzała na niego spod przymrużonych powiek, i warknęła:
- Dziesięć razy? - uniosła brwi. - Myślałam, że jednak jesteście mądrzejsi. Naprawdę. Chodzicie tu już trzeci rok i jeszcze się nie nauczyliście, gdzie, co i jak?
Remus parsknął śmiechem.
- Gdzie? CO? I JAK?! ZABIJESZ MNIE, KOBIETO!
- Ergh... Idźcie na górę i przemyślcie swoje zachowanie, a zaraz przyjdziemy i damy wam karteczki, piórka i atrament, dobrze? - Ally odezwała się po raz pierwszy, odkąd zobaczyły chłopców.
- Eeee. A co ty robisz w damskiej toalecie, dziewczynko? - palnął Peter.
- Jeden - to DAMSKA toaleta, a ja jestem DZIEWCZYNĄ. Dwa - CO WY TU CHOLERA ROBICIE?! - ryknęła.
- Drzwi się nam pomyliły! - oznajmił dziarsko Syriusz.
- Drzwi? Czyli czytać się nie umie? NAPIS DAMSKA NIC WAM NIE MÓWIŁ?! A poza tym, komu drzwi mylą się dziesięć razy? Miałam was za mądrzejszych. Szczególnie Remusa - skierowała swe spojrzenie ostre jak sztylet na wspomnianego jegomościa.
- Mówiłem im! "Nie wchodźmy. tu jest, że to DAMSKA" ale oni nie! IDŹMY! - jęknął Lupin i załamał ręce.
- Dobra, ale JESZCZE RAZ, a... - nie dokończyła, bo przerwało jej lekceważące prychnięcie Blacka.
- Bo co nam zrobisz? - prychnął.
- Hm. Może powiem Natalie?! - odparła, uśmiechając się z wyższością.
- To my może pójdziemy... - James raźno skierował się do wyjścia, a cała reszta pośpieszyła za nim.
- HA! Boicie się mojej siostry?! - Bianca miała do nich coraz mniej szacunku.
- Młoda, ona nosi pięćdziesiąt noży! - odparł Syriusz, otwierając drzwi.
- Ja też mam jeden przy sobie! - mruknęła pod nosem, ale na tyle głośno, by usłyszeli.
Ostatni podążał Peter, który zamknąwszy drzwi zamarł, tak z resztą jak jego przyjaciele.
Korytarzem bowiem szły Natalie, Ally i Lily, które zatrzymały się w pół kroku idealnie w momencie, gdy Bianca wychynęła, uśmiechając się pod nosem, z toalety.
- CO WY TAM ROBILIŚCIE?! I TO Z MOJĄ SIOSTRĄ!!!! SYRIUSZU, PATRZĘ NA CIEBIE! - ryknęła Natalie, szybkim krokiem podchodząc do chłopaka.
- ALE JA NIC NIE ZROBIŁEM! DRZWI SIĘ NAM POMYLIŁY! - krzyknął, cofając się.
Spojrzała na niego spod przymrużonych powiek, i warknęła:
- Dziesięć razy? - uniosła brwi. - Myślałam, że jednak jesteście mądrzejsi. Naprawdę. Chodzicie tu już trzeci rok i jeszcze się nie nauczyliście, gdzie, co i jak?
Remus parsknął śmiechem.
- Gdzie? CO? I JAK?! ZABIJESZ MNIE, KOBIETO!
- Ergh... Idźcie na górę i przemyślcie swoje zachowanie, a zaraz przyjdziemy i damy wam karteczki, piórka i atrament, dobrze? - Ally odezwała się po raz pierwszy, odkąd zobaczyły chłopców.
***
- NAWET NIE WIESZ, JAK MY SIĘ STARAŁYŚMY TOBIE POMÓC Z LILY! A TY WSZYSTKO ZAPRZEPAŚCIŁEŚ!!!! - darła się Natali, patrząc na Jamesa. - A PRAWIE NAM SIĘ UDAŁO!
- Serio? - chłopak wyraźnie się ożywił.
- TAK! A TERAZ POCZEKASZ KOLEJNY ROK, ALBO I CZTERY! - warknęła, wściekła.
- Ej, nie odstawiaj jakiś proroctw, okey? - Syriusz pochylał się nad papierem, pisząc po raz pięćdziesiąty "Nie będę wchodzi do damskiej toalety" i uśmiechając się pod nosem. Na początku jego przyjaciółka (albo dręczycielka - jeszcze się nie zdecydował) zastanawiała się nad dopiskiem "i to z siostrą Natalie" ale sobie odpuściła.
- A ty co się tak cieszysz? Bo ze stu zwiększę ilość do pięciuset! - wywarczała. Ally z nimi nie było, ponieważ musiała iść na ostatnią lekcję.
- Dyscyplinka, jak ja ją uwielbiam! - odezwała się Bianca, stojąc w drzwiach. Jej siostra spojrzała na nią z przyganą w oczach:
- Ty też chcesz? - zapytała słodkim głosikiem.
- A co ja zrobiłam?! - oburzyła się tamta, cofając o krok.
- Co? Weszłaś do męskiej sypialni. - Kolejny słodki uśmiech.
- TY też tu jesteś!
- Ale mi wolno.
- A to dlaczego?
- Bo tak? - ta wypowiedź starszej z rodzeństwa zakończyła spór, chociaż Bianca chciała go kontynuować. Warknęła jednak tylko i wymaszerowała z pomieszczenia.
***
- Cholerna Natalie! "Idź sobie! Nie wolno ci tego, nie wolno tamtego!" - warczała rudowłosa, idąc korytarzem (deża wi normalnie XD). Nagle podbiegły do niej jej dwie przyjaciółki - Drew i Jessica, które od razu obskoczyły ją i Drew powiedziała:
- Podobna rozmawiałaś z Syriuszem Blackiem! W TOALECIE! - obydwie zachichotały, a ona parsknęła.
- Oczywiście, że rozmawiałam! Ja tam mogę ucinać sobie pogawędki gdzie chcę, kiedy chcę i z kim chcę! - odparła wyniośle.
- A to prawda, że twoja siostra się z nim przyjaźni? - wypaliła Jessica.
- Przyjaźni? Czy ja wiem... - uniosła brwi i uśmiechnęła się porozumiewawczo.
- CO?! Wiesz coś o tym, z kim ON się spotyka?! Myślisz, że z TWOJĄ SIOSTRĄ?! - wykrzyknęła pierwsza z takim zawodem i zdumieniem, że Biancę aż zdziwiło.
- Sza. To niepotwierdzona informacja, rozumiecie? A z resztą, koło niej w kółko kręci się Gilderoy Lokhart - odparła. Rozpuszczanie takich plotek zawsze podnosiło ją na duchu.
- Jejku, ona to ma szczęście! Najwięksi przystojniacy ze szkoły! Ulalala - mruknęła Jess.
- Dobra, chodźmy do kibla, tam jest ciszej, a może Syriusz znowu się gdzieś będzie plątał... - powiedziała.
***
[Dzień później]
- Ała, nadal mnie ta ręka boli - jęknął James, rozmasowując nadgarstek. Okazało się, że jednak nie mieli napisać stu razy, a dwieście. Wszyscy mieli takie zbolałe miny, że dziewczynie niemal zrobiło się ich żal. Niemal.
- Nie rozumiecie, że to MA boleć - prychnęła Ally, uśmiechając się do nich szeroko.
- Szatańskie nasienie. A myślałem, że będę miał na głowie tylko Nat - mruknął Syriusz, za co dostał potężnego kuksańca w żebra. Od Ally, oczywiście!
- Widzisz, przebywanie ze mną wyraźnie jej nie służy - powiedziała Natalie z miną niewiniątka.
- Na Remusa też nie działasz najlepiej. A może powiesz, że to nasz wpływ? - Black uniósł brew, uśmiechając się szarmancko.
- A kto spędza z nim więcej czasu? My, czy wy? - prychnęła.
- EJ! Czy wy się kłócicie o mnie?! - Remus spojrzał na przyjaciół ze zdumieniem.
- Nie... Może... - mruknęła Nati.
- Tak, Lupin. Kłócą się o nas. Jakie to słoooodkie! - Ally pisnęła cukierkowym głosem.
- Mówisz. Że. Jestem. Słodka?! - warknęła jej przyjaciółka, gwałtownie zwracając się w jej stronę.
- Nie. Mówię, że razem wyglądacie tak słooooodko - odparowała, po czym zerwała się do biegu i zniknęła za zakrętem.
- Osz ty, szczurze jeden... Jak cię dopadnę... - mruczała pod nosem Nati, przyspieszając za przyjaciółką. Po chwili jednak zrezygnowała, i spojrzała z poirytowaniem na czwórkę przyjaciół, stojących niepewnie na samym środku korytarza.
- Dobra, idę się pouczyć. A wy - jak ktoś mi doniesie, że nie zachowywaliście się w miarę przyzwoicie - dopadnę was, a wtedy nie będzie już tak lekko, jak wczoraj - z tymi słowami zniknęła w odmętach szkoły.
***
A co się działo z Ally? Gdy tylko wbiegła za zakręt, wpadła prosto na Biancę.
- Co ty tu robisz? - zapytała, spoglądając na nią ze zdumieniem.
- Ja? Szukałam was - odparła, podpierając się pod boki.
- Żeby znowu próbować się dobić do naszej paczki? - otaksowała ją podejrzliwym spojrzeniem.
- No... Może. Mogę? - zapytała z nadzieją.
- E, nie?
- Proszę.
- Nie.
- Prooooszę.
- Nie.
- Wspomóż swoich!
- Nie.
- No proooooooooooooooszę!'
Po czym zmieniła się w wilka i robiąc "słodkie oczka" piszczała.
- Nie.
- (pisk)
- No niech będzie. - przewróciła oczami blondyna, po czym odwróciła się na pięcie i skierowała się do pokoju Wspólnego Krukonów.
~~~
No, jak się wam podobało?
czwartek, 29 stycznia 2015
Spoiler - Ryszard RIP
UWAGA! TEKS ZAWIERA SPOILERY, JEDNAK TO BĘDZIE JEDYNE "WYDANIE" TEKSTU, KTÓRY NIE ZOSTANIE JUŻ WIĘCEJ OPUBLIKOWANY (CO NAJWYŻEJ LINK DO NIEGO) - CZYTACIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!
•••
Oficjalna wersja wydarzeń mówi, że Maddie i Will Anonim (Black) są dziećmi niejakiego Ryszarda Rip, urodzonego <wstawić datę > w Polsce, pod nazwiskiem dość niezwykłym - Kowalski.
W ferie zimowe, gdy Natalie pojechała do Polski, zdradziła Syriusza z Ryszardem, a potem zerwała z wyżej wymienionym [za co rąbnął ją <Syriusz Black> w głowę deską w jakimś ciemnym zaułku i okradł <oraz choroba wie, co zrobił!>] i ożeniła się z Ryszardem, nie przyjmując jego nowego nazwiska [R.I.P].
Dwa lata po narodzeniach Willa Ryszarda pięć razy przejechał pociąg [z czego jeden był towarowym, a drugi przewoził ciężkie zwierzęta] ale on się trzymał! Wtedy to startowało go stado koni, ale on dalej żył!
Niestety, gdy Black rozpitolił tych mugoli, zabił również R.I.P'a. Przynajmniej nie mieli problemów z pochówkiem - to, co zostało z mugola wysypali do Amazonki.
TAKA TO HISTORIA NIESZCZĘSNEGO, WYMYŚLONEGO CZŁOWIEKA.
R.I.P
Ryszard RIP
W LATACH <WSTAWIĆ DATY> ŻYŁ I UMRZYŁ ŚMIERCIĄ TRAGICZNĄ.
±
Oficjalna wersja wydarzeń mówi, że Maddie i Will Anonim (Black) są dziećmi niejakiego Ryszarda Rip, urodzonego <wstawić datę > w Polsce, pod nazwiskiem dość niezwykłym - Kowalski.
W ferie zimowe, gdy Natalie pojechała do Polski, zdradziła Syriusza z Ryszardem, a potem zerwała z wyżej wymienionym [za co rąbnął ją <Syriusz Black> w głowę deską w jakimś ciemnym zaułku i okradł <oraz choroba wie, co zrobił!>] i ożeniła się z Ryszardem, nie przyjmując jego nowego nazwiska [R.I.P].
Dwa lata po narodzeniach Willa Ryszarda pięć razy przejechał pociąg [z czego jeden był towarowym, a drugi przewoził ciężkie zwierzęta] ale on się trzymał! Wtedy to startowało go stado koni, ale on dalej żył!
Niestety, gdy Black rozpitolił tych mugoli, zabił również R.I.P'a. Przynajmniej nie mieli problemów z pochówkiem - to, co zostało z mugola wysypali do Amazonki.
TAKA TO HISTORIA NIESZCZĘSNEGO, WYMYŚLONEGO CZŁOWIEKA.
R.I.P
Ryszard RIP
W LATACH <WSTAWIĆ DATY> ŻYŁ I UMRZYŁ ŚMIERCIĄ TRAGICZNĄ.
±
Ciekawostka #1
W oryginale wszyscy Huncwoci umarli, w kolejności przeciwnej od wpisania się na Mapę Huncwotów.
Rozdział XIII
[Jako, iż nie ma o czym pisać, ominiemy Wielką Ucztę oraz kilka pierwszych dni]
- Bianca! Idź, jesteś za młoda, nie chcę cię demoralizować - warknęła Natalie, odpędzając młodszą siostrę.- "Za młoda"? "Demoralizować"? WIESZ, Z CZYM MI SIĘ TO KOJARZY?! - ryknął Remus, dusząc się ze śmiechu.
- A nie mówiłam? Posiedzisz z nami, to wrócisz do domu... co najmniej jako zboczeniec na równi z Lupinem - ostrzegła Nat, nie zważając na mocne protesty, jakimi obdarzyła całe towarzystwo jej młodsza siostra. - A teraz SIO.
Wyprostowała się i żwawo ruszyła w stronę wyjścia na błonia. Przyjaciele już po chwili ją dogonili, a James spojrzał na nią i skrzywił się.
- Nie za ostro ją potraktowałaś? - zapytał z odrobinę większą pretensją w głosie, niż zamierzał.
- Hm... Nie. Chciałbyś, żeby już w pierwszej klasie została zboczuchem jakich mało? A co, może w trzeciej latałby już z brzuchem, hę? - odparła spokojnie.
- Eeee. Co? - wydukał chłopak, i dał już spokój.
- Nat ma rację. Nie demoralizujmy młodzieży... - mruknęła Ally, idąc obok swej dziwacznej, lekko psychopatycznej przyjaciółki.
- Koniec tematu, bo Remus się udusi - zwrócił im uwagę, z wyjątkowo poważną miną, Syriusz. Miał rację, gdyż "Johnny Zboczony" już ledwo łapał oddech.
Dziewczyny ryknęły zgodnym, niepohamowanym śmiechem, rozumianym tylko przez nie.
Wspomniana wcześniej Bianca była tego dnia w kiepskim humorze. Jak jej siostra mogła?! JAK?! Niby jest "za młoda" by przebywać w ICH "demoralizującym" towarzystwie?! Czyżby zapomniała o tym, że rodzice już i tak ją zdemoralizowali?! Że wreszcie chciała żyć jak każdy inni? Albo być popularna, jak ta słynna paczka?
Co powiedzieć?! Była wściekła i obrażona na siostrę. Postanowiła sobie, że więcej się do niej nie odezwie.
Szła korytarzem, kopiąc kamień (jak Natalie nosiła zawsze jakiś przy sobie) i myśląc, jaką słodką zemstą będzie jej milczenie!
Nagle poczuła, że na kogoś wpada.
- Patrz jak łazisz, baranie - burknęła, a potem podniosła wzrok i spojrzała wprost na... Syriusza Blacka! A ona nazwała go przed chwilą baranem...
- Eeeee. Nie, dziękuję, Rudzielcu - odparł z szelmowskim uśmiechem, wyminął ją i poszedł dalej. Ale chwila? Przecież on był z resztą! To gdzie oni się podziali? I JAKI RUDZIELCU?! Wrrr.
Rozwikłanie tejże zagadki było proste - Lupin wypitolił się na schodach i złamał rękę, więc reszta, naturalnie, siedziała z nim. A ten jeden członek ich paczki poszedł po coś do picia, a po drodze napotkał właśnie Biancę...
- Jak to mówią? Gdyby Lupin nie fiknął kozła raz na tydzień, nie nazywał by się Remus John Lupin - powiedział Peter, a wszyscy przyznali mu rację. Remus jęknął w tym samym momencie, gdy wrócił pan Black z wodą.
- Głupi Lupin znów by się upił. Ale mieli tylko wodę na stanie - powiedział, stawiając mineralną na stoliku.
- EJ! Czy ja się kiedykolwiek upiłem? - bąknął poszkodowany, na co Syriusz uśmiechnął się i odparł:
- Hm... Jeszcze nie. Ale posiedź z nami jeszcze, to w końcu do tego dojdzie.
•••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
Dziś tak krótko, bo weny brak D:
środa, 28 stycznia 2015
Przeprowadzka na nowe śmieci!
Pewnie większość zna nas z blogo "WWHI", ale ten blog... Nie będzie taki, jak tamten! Zmiany, zmiany i zmiany! Nowy wygląd, oraz nowa średnia rozdziałów na jeden rok szkolny (teraz będzie to pięć, Ala, pięć!!!!!!!). Mamy nadzieję, że spodoba się Wam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)