piątek, 30 stycznia 2015

Rozdział XV

[Miesiąc później]
Dzień zapowiadał się niezwykle ciepło jak na Listopad. Męska część Huncwotów spędzała czas wolny w typowy dla siebie sposób - w damskiej toalecie. Przemykali właśnie w stronę drzwi, gdy drogę zastąpiła im... Bianca!
- Eeee. A co ty robisz w damskiej toalecie, dziewczynko? - palnął Peter.
- Jeden - to DAMSKA toaleta, a ja jestem DZIEWCZYNĄ. Dwa - CO WY TU CHOLERA ROBICIE?! - ryknęła.
- Drzwi się nam pomyliły! - oznajmił dziarsko Syriusz.
- Drzwi? Czyli czytać się nie umie? NAPIS DAMSKA NIC WAM NIE MÓWIŁ?! A poza tym, komu drzwi mylą się dziesięć razy? Miałam was za mądrzejszych. Szczególnie Remusa - skierowała swe spojrzenie ostre jak sztylet na wspomnianego jegomościa.
- Mówiłem im! "Nie wchodźmy. tu jest, że to DAMSKA" ale oni nie! IDŹMY! - jęknął Lupin i załamał ręce.
- Dobra, ale JESZCZE RAZ, a... - nie dokończyła, bo przerwało jej lekceważące prychnięcie Blacka.
- Bo co nam zrobisz? - prychnął.
- Hm. Może powiem Natalie?! - odparła, uśmiechając się z wyższością.
- To my może pójdziemy... - James raźno skierował się do wyjścia, a cała reszta pośpieszyła za nim.
- HA! Boicie się mojej siostry?! - Bianca miała do nich coraz mniej szacunku.
- Młoda, ona nosi pięćdziesiąt noży! - odparł Syriusz, otwierając drzwi.
- Ja też mam jeden przy sobie! - mruknęła pod nosem, ale na tyle głośno, by usłyszeli.
Ostatni podążał Peter, który zamknąwszy drzwi zamarł, tak z resztą jak jego przyjaciele.
Korytarzem bowiem szły Natalie, Ally i Lily, które zatrzymały się w pół kroku idealnie w momencie, gdy Bianca wychynęła, uśmiechając się pod nosem, z toalety.
- CO WY TAM ROBILIŚCIE?! I TO Z MOJĄ SIOSTRĄ!!!! SYRIUSZU, PATRZĘ NA CIEBIE! - ryknęła Natalie, szybkim krokiem podchodząc do chłopaka.
- ALE JA NIC NIE ZROBIŁEM! DRZWI SIĘ NAM POMYLIŁY! - krzyknął, cofając się.
Spojrzała na niego spod przymrużonych powiek, i warknęła:
- Dziesięć razy? - uniosła brwi. - Myślałam, że jednak jesteście mądrzejsi. Naprawdę. Chodzicie tu już trzeci rok i jeszcze się nie nauczyliście, gdzie, co i jak?
Remus parsknął śmiechem.
- Gdzie? CO? I JAK?! ZABIJESZ MNIE,  KOBIETO!
- Ergh... Idźcie na górę i przemyślcie swoje zachowanie, a zaraz przyjdziemy i damy wam karteczki, piórka i atrament, dobrze? - Ally odezwała się po raz pierwszy, odkąd zobaczyły chłopców.
***
- NAWET NIE WIESZ, JAK MY SIĘ STARAŁYŚMY TOBIE POMÓC Z LILY! A TY WSZYSTKO ZAPRZEPAŚCIŁEŚ!!!! - darła się Natali, patrząc na Jamesa. - A PRAWIE NAM SIĘ UDAŁO!
- Serio? - chłopak wyraźnie się ożywił. 
- TAK! A TERAZ POCZEKASZ KOLEJNY ROK, ALBO I CZTERY! - warknęła, wściekła. 
- Ej, nie odstawiaj jakiś proroctw, okey? - Syriusz pochylał się nad papierem, pisząc po raz pięćdziesiąty "Nie będę wchodzi do damskiej toalety" i uśmiechając się pod nosem. Na początku jego przyjaciółka (albo dręczycielka - jeszcze się nie zdecydował) zastanawiała się nad dopiskiem "i to z siostrą Natalie" ale sobie odpuściła.
- A ty co się tak cieszysz? Bo ze stu zwiększę ilość do pięciuset! - wywarczała. Ally z nimi nie było, ponieważ musiała iść na ostatnią lekcję. 
- Dyscyplinka, jak ja ją uwielbiam! - odezwała się Bianca, stojąc w drzwiach. Jej siostra spojrzała na nią z przyganą w oczach:
- Ty też chcesz? - zapytała słodkim głosikiem.
- A co ja zrobiłam?! - oburzyła się tamta, cofając o krok.
- Co? Weszłaś do męskiej sypialni. - Kolejny słodki uśmiech.
- TY też tu jesteś! 
- Ale mi wolno. 
- A to dlaczego? 
- Bo tak? - ta wypowiedź starszej z rodzeństwa zakończyła spór, chociaż Bianca chciała go kontynuować. Warknęła jednak tylko i wymaszerowała z pomieszczenia. 
***
- Cholerna Natalie! "Idź sobie! Nie wolno ci tego, nie wolno tamtego!" - warczała rudowłosa, idąc korytarzem (deża wi normalnie XD). Nagle podbiegły do niej jej dwie przyjaciółki - Drew i Jessica, które od razu obskoczyły ją i Drew powiedziała:
- Podobna rozmawiałaś z Syriuszem Blackiem! W TOALECIE!  - obydwie zachichotały, a ona parsknęła. 
- Oczywiście, że rozmawiałam! Ja tam mogę ucinać sobie pogawędki gdzie chcę, kiedy chcę i z kim chcę! - odparła wyniośle. 
- A to prawda, że twoja siostra się z nim przyjaźni? - wypaliła Jessica. 
- Przyjaźni? Czy ja wiem... - uniosła brwi i uśmiechnęła się porozumiewawczo.  
- CO?! Wiesz coś o tym, z kim ON się spotyka?! Myślisz, że z TWOJĄ SIOSTRĄ?! - wykrzyknęła pierwsza z takim zawodem i zdumieniem, że Biancę aż zdziwiło.
- Sza. To niepotwierdzona informacja, rozumiecie? A z resztą, koło niej w kółko kręci się Gilderoy Lokhart - odparła. Rozpuszczanie takich plotek zawsze podnosiło ją na duchu. 
- Jejku, ona to ma szczęście! Najwięksi przystojniacy ze szkoły! Ulalala - mruknęła Jess. 
- Dobra, chodźmy do kibla, tam jest ciszej, a może Syriusz znowu się gdzieś będzie plątał... - powiedziała.
***
[Dzień później]
- Ała, nadal mnie ta ręka boli - jęknął James, rozmasowując nadgarstek. Okazało się, że jednak nie mieli napisać stu razy, a dwieście. Wszyscy mieli takie zbolałe miny, że dziewczynie niemal zrobiło się ich żal. Niemal.
- Nie rozumiecie, że to MA boleć - prychnęła Ally, uśmiechając się do nich szeroko.
- Szatańskie nasienie. A myślałem, że będę miał na głowie tylko Nat - mruknął Syriusz, za co dostał potężnego kuksańca w żebra. Od Ally, oczywiście! 
- Widzisz, przebywanie ze mną wyraźnie jej nie służy - powiedziała Natalie z miną niewiniątka. 
- Na Remusa też nie działasz najlepiej. A może powiesz, że to nasz wpływ? - Black uniósł brew, uśmiechając się szarmancko.
- A kto spędza z nim więcej czasu? My, czy wy? - prychnęła. 
- EJ! Czy wy się kłócicie o mnie?! - Remus spojrzał na przyjaciół ze zdumieniem.
- Nie... Może... - mruknęła Nati.
- Tak, Lupin. Kłócą się o nas. Jakie to słoooodkie! - Ally pisnęła cukierkowym głosem.
- Mówisz. Że. Jestem. Słodka?! - warknęła jej przyjaciółka, gwałtownie zwracając się w jej stronę. 
- Nie. Mówię, że razem wyglądacie tak słooooodko - odparowała, po czym zerwała się do biegu i zniknęła za zakrętem. 
- Osz ty, szczurze jeden... Jak cię dopadnę... - mruczała pod nosem Nati, przyspieszając za przyjaciółką. Po chwili jednak zrezygnowała, i spojrzała z poirytowaniem na czwórkę przyjaciół, stojących niepewnie na samym środku korytarza. 
- Dobra, idę się pouczyć. A wy - jak ktoś mi doniesie, że nie zachowywaliście się w miarę przyzwoicie - dopadnę was, a wtedy nie będzie już tak lekko, jak wczoraj - z tymi słowami zniknęła w odmętach szkoły.
***
A co się działo z Ally? Gdy tylko wbiegła za zakręt, wpadła prosto na Biancę.
- Co ty tu robisz? - zapytała, spoglądając na nią ze zdumieniem. 
- Ja? Szukałam was - odparła, podpierając się pod boki. 
- Żeby znowu próbować się dobić do naszej paczki? - otaksowała ją podejrzliwym spojrzeniem. 
- No... Może. Mogę? - zapytała z nadzieją.
- E, nie?
- Proszę. 
- Nie. 
- Prooooszę.
- Nie. 
- Wspomóż swoich! 
- Nie. 
- No proooooooooooooooszę!'
Po czym zmieniła się w wilka i robiąc "słodkie oczka" piszczała.
- Nie. 
- (pisk)
- No niech będzie. - przewróciła oczami blondyna, po czym odwróciła się na pięcie i skierowała się do pokoju Wspólnego Krukonów.


~~~
No, jak się wam podobało? 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz