- Zapewne najpierw mnie zjedzą a potem Natalie zadźga mnie nożem...-mruczała do siebie dziewczyna wchodząc do pokoju wspólnego. Już na ,,dzień dobry" zobaczyła Lokharta otoczonego jego fankami.
- Więc...naprawdę widziałeś smoka?!- dopytywała się jedna z nich.
- Tak moja droga....pokonałem go jedną ręką i z zamkniętymi oczami!- przechwalał się wciąż poprawiając swoją nieskazitelną fryzurę. Ally zatrzymała się i spojrzała na inne Krukonki.
- Biedne, nieświadome, głupie gąski....jak one się tu dostały?!- powiedziała sama do siebie.
Spojrzał na nią i podbiegł niczym ,,rusałka".
- Ally! Wiesz, gdzie jest moja ukochana Natalie? Co u niej?- dopytywał się z uśmiechem a dziewczyny za nim mamrotały: ,,Natalie to szczęściara!" albo ,,Co ona ma czego ja nie mam!?". Ally spojrzała mu prosto w oczy jednym ze swych krępujących spojrzeń mówiących: ,,odwal się". i powiedziała:
- Żyję dobrze....bo CIEBIE nie ma w pobliżu- dodała z uśmiechem i powędrowała do dormutorium słysząc oburzenie Krukonek. Nie mając już co robić przebrała się i rzuciła na łóżko zasypiając.
***
- Ej czy to nie Ally idzie?- spytał Peter kolejnego dnia utkwiwszy wzrok w przeciwległym końcu korytarza. Syriusz przez chwilę się zamyślił.- Dla mnie to wygląda jak....chodzące drzewo- zażartował na widok Ally. Krukonka miała rozczochrane włosy z badylami przyczepionymi do włosów. Remus spojrzał na nią z troską i wypalił:
- Matko boska co ci się stało!?
- Fan club Lokharta.....- wycedziła i znów ruszyła przez korytarz- przepraszam idę się pozbyć badyli.
- A dokąd?- zapytał zainteresowany James.
- Do skrzydła szpitalnego. Te lafifrycie przyczepiły mi to na zaklęcia!- oburzyła się dziewczyna i pobiegła do skrzydła szpitalnego.
- Eh, myślę, że należałoby być z nią w tych trudnych chwilach - westchnęła Natalie, uśmiechając się ze współczuciem.
- To idź - odparł Syriusz, a w jego oczach dostrzegła coś... niepokojącego, więc pokręciła głową i rzuciła:
- Myślicie, że zostawię was samych?! Niedoczekanie wasze! - rozejrzała się po korytarzu. Nagle na jej twarz wypłynął uśmiech.
- Bianca! - krzyknęła do rudowłosej postaci, wychodzącą właśnie z toalety. Podbiegła do nich i zapytała:
- Tak? O co chodzi?
- Możesz popilnować tej zrytej czwórki? Byłabym wdzięczna - odpowiedziała Nat, mrugając do chłopaków.
Niespiesznie ruszyła w stronę Skrzydła Szpitalnego, ciesząc się swym małym triumfem.
***
- No, znów wyglądasz jak człowiek, a nie drzewo - zaśmiała się Nati, idąc żwawo obok przyjaciółki.
- Taa, O, patrz! Lily! - Ally przyspieszyła, by dogonić Evans. Obok niej szła Harmony, jej przyjaciółka.
- Hej! Co tam? - Natalie wyprzedziła trzy dziewczyny.
- A, nic ciekawego. Chyba nie chcecie znów przekonywać mnie do Pottera, prawda? - rzuciła im podejrzliwe spojrzenie. Harmony zachichotała jak idiotka, ale szybko się uspokoiła.
- Nie - Ally mówiła niechętnie. - Tym razem nawet u nas sobie nagrabił.
- To świetnie! Gdzie idziemy? - zapytała ożywiona Lily.- Hm... Jest weekend, a pogoda dopisuje... Proponuję błonia - rzuciła Ally, a Nat zrównała się z resztą dziewczyn. Było całkiem fajnie mieć więcej przyjaciółek, niż tą jedną, jaką dla obydwu Huncwotek była ta druga.
***
Tym czasem Bianca poruszała się za Huncwotami niczym cień. Mogliby jej nie zauważyć, gdyby nie fakt, że w kółko przypominała im o tym, iż jeśli coś zrobią, ona wszystko doniesie, a to raczej nie byłoby dobre dla ich głów, rąk i czort wie czego jeszcze!
- Rudzielcu, nie potrzebujemy niańki! Tym bardziej młodszej niańki! - warknął Syriusz. - Więc może sobie pójdziesz?
- Musicie się do mnie przyzwyczaić! - odparła słodko.
- A to niby czemu? - zainteresował się Remus.
- Bo dostałam pozwolenie na przebywanie z wami. Poza tym, mam prośbę do spełnienia, nie? - wzruszyła ramionami, gdy nagle podbiegły go nich jej przyjaciółki!
- O BOŻE. To jest Syriusz Black?! - wykrzyknęła Jessica.
- EEEEE - burknął Peter, cofając się za Jamesa.
- Łoł, stary! Masz fanki! - zaśmiał się James, który spoglądał na "Szczyle" ze zdumieniem.
- Dobra... O, dziewczyny idą! - Syriusz gwałtownie odwrócił się do zmierzających w ich stronę postaci.
- A to co? Syriuszu, to jeszcze przez cztery lata nie legalne! Został byś nazwany... - Natalie powitała ich w swoim typowym stylu, chociaż powitania nie dokończyła, ponieważ ręka Ally zakryła jej usta.
- Tak, mniejsza o to. My tylko przechodem... - oznajmiła.
- CO?! NIE ZOSTAWIAJCIE NAS Z NIĄ! - krzyknął nagle Peter, i kompletnie pobladł.
Lily zaśmiała się, po czym powiedziała:
- Słuchajcie, my już pójdziemy. Widzę, że macie... - tu zmierzyła chłopców wzrokiem. - Towarzystwo.
***
Dzień cudowny! Słońce świeciło, wiewiórki skakały po drzewach a kaczki pływały po stawie. Dziewczyny siedziały w cieniu drzewa patrząc na innych wiecznie gdzieś się śpieszących.
- Hm......króliki wszędzie pędzą a żyją przeciętnie 8 lat......psy są wiecznie szczęśliwe i pragną uszczęśliwić innych a żyją przeciętnie 12 lat....a żółwie nie robią nic a żyją koło 125 lat....WALĘ ZOSTAJĘ ŻÓŁWIEM!- wydedukowała Ally i położyła się na trawie. Natalie trzasnęła ją w nogę z całej pety.
- AŁA!!!!!- ryknęła (a bardziej zawyła) Krukonka.
- Obraziłaś psy- powiedziała z powagą.
- Nie obraziłam tylko podkreśliłam! WIESZ, ŻE JE KOCHAM!- wybuchnęła Ally. Gryfonka, nie gniewając się długo, pomogła wstać przyjaciółce.
- Dobra żółwie ruszamy się gdzieś! Cień nam ucieka- zakomunikowała Lily z uśmiechem. A z okna szpiegował ich James wzdychając na widok Lily.
- Czemu ona nie jest moja?- zapytał sam siebie.
- Bo jesteś chamski, patrzysz na swój nos, miotasz zaklęciami na wszystkich, nie szanujesz ludzi......- wymieniał Lupin. Syriusz i Peter utkwili w nim mordercze spojrzenie.
- Dzięki stary! Miło mi łajdaku- zawarczał James przez zaciśnięte zęby.
- Ej taka prawda! Nie zabijcie mnie tym spojrzeniem!- zaskrzeczał przerażony Remus.
- AŁA!!!!!- ryknęła (a bardziej zawyła) Krukonka.
- Obraziłaś psy- powiedziała z powagą.
- Nie obraziłam tylko podkreśliłam! WIESZ, ŻE JE KOCHAM!- wybuchnęła Ally. Gryfonka, nie gniewając się długo, pomogła wstać przyjaciółce.
- Dobra żółwie ruszamy się gdzieś! Cień nam ucieka- zakomunikowała Lily z uśmiechem. A z okna szpiegował ich James wzdychając na widok Lily.
- Czemu ona nie jest moja?- zapytał sam siebie.
- Bo jesteś chamski, patrzysz na swój nos, miotasz zaklęciami na wszystkich, nie szanujesz ludzi......- wymieniał Lupin. Syriusz i Peter utkwili w nim mordercze spojrzenie.
- Dzięki stary! Miło mi łajdaku- zawarczał James przez zaciśnięte zęby.
- Ej taka prawda! Nie zabijcie mnie tym spojrzeniem!- zaskrzeczał przerażony Remus.
- Takich rzeczy nie mówi się przyjacielowi - zauważył Syriusz.
- Może zmień swoje postępowanie i nie zaprzepaszczaj pracy dziewczyn, ogłupiając się przed Evans, a ona się z tobą umówi? - zaproponował, kurcząc się w sobie.
- Gdyby spojrzenia mogły zabijać, Natalie byłaby seryjną morderczynią - zauważył Lupin, by odwrócić ich uwagę. Po nieznośnie długiej ciszy znów się odezwał:
- Czyli... Dobra, idę.
Po czym czym prędzej opuścił pomieszczenie, idąc do dziewczyn.
Tymczasem tamci wychodzili z jeziora, śmiejąc się do rozpuku.
- To z Severusem było lekko przesadzone, Nat -zauważyła kwaśno Lily, a tamta prychnęła.
- Mniejsza o to. O, Bianca! - oparła.
Jej siostra podbiegła do nich i odezwała się:
- Udajemy Jamesa, tak?- po czym zawirowała do Natalie i z szarmancką miną powiedziała: - Hej, mała. Zabiorę cię w podróż... Oj, sorry! Ty jesteś Syriusza!
Po czym odskoczyła, z rękoma w górze.
- JA nie należę do nikogo - wywarczała.
- Oj, siostra, nie oszukuj się! Jasne jest niemal dla każdego chłopaka w szkole, że jesteś własnością pana Blacka - wywróciła oczami.
Pozostałe dziewczyny (i Lupin) z niechęcią przytaknęły.
- CO?! Niech ja go dostanę w swoje ręce, a...
- Właśnie tu idzie - oznajmiła Harmony. Miała rację. W ich stronę zbliżali się Syriusz i James, którzy chyba coś usłyszeli, ponieważ James wyglądał na... lekko zdębiałego.
- Oooo. NIE UJDZIE MU NIC NA SUCHO - oznajmiła Anonim, ze spokojem czekając na przybycie "przyjaciół". Ally, Lily i Harmony również. Jedynie Remus przestępował z nogi na nogę.
- Wiecie... Oni chyba wszystko widzieli... I idą, by mnie zabić - oznajmił.
- A za cóż to? - zdumiała się Ally.
- Bo... - poruszył się niespokojnie. - Może... bo Potter uważa Lily za "swoją". Tak samo Syriusz z Natalie... A wiecie... To jezioro... jak razem wpadliśmy do wody... To MUSIAŁO wyglądać... DZIWNIEEE. Jak bym was... Podrywał? - zakończywszy swój wywód, popatrzył na dziewczyny. Obydwie, Lily i Nat, wyglądały na złe.
Natalie wystąpiła krok do przodu, zastępując drogę chłopakom. Gdy tylko Syriusz stanął w zasięgu jej ręki, warknęła:
- JA nie należę do NIKOGO. A już na pewno nie do CIEBIE. - zmierzyła go zabójczym spojrzeniem, po czym błyskawicznie złapała za krawat i wepchnęła do wody. - I zapamiętaj to sobie.
Po czym rzuciła coś w stylu "Idziesz, Remus?" i poszła w stronę szkoły.
Biedny, wykluczony, samotny Remus wlókł się do dziewczyn w nadziei, że go przygarną. Wyszedł na dwór i poczuł świeży zapach ostatnich kwiatów i bzu. ,,Pięknie" pomyślał. Zobaczył dziewczyny siedzące nad brzegiem jeziora. Poszedł niepewnie w ich stronę. Jako pierwsza zauważyła go Natalie.
- Uuuu Ally idzie twój chło-pak!- zaszczebiotała i uśmiechnęła się po ,,zboczeńsku" do Krukonki a ta zarumieniła się. Chłopak stanął przed nimi i spytał:
- Em...cześć. Mogę sobie siąść i...poczytać?
- Pewnie, pewnie siadaj Remus!- zachęciła Lily wskazując na miejsce obok niej. Lupin uśmiechnął się i siadł już pogrążony w czytaniu.
- A co cię wywiało od chłopaków?- spytała przyjaciółka Lily.
- Em no....-Remus wystawił nos z poza książki- ten....uświadomiłem coś Jamesowi.
- A jego wielkie ego tego nie zniosło, co?- dokończyła Lily. Dziewczyny się zaśmiały.
- Dokładnie! Wkurza mnie to, że cały czas jest taki....chodzi jak...
- Paw? I zachowuję się jak niby samiec alfa?- wypytywała Ally wpatrzona w okładkę książki Remusa unikając jego oczu.
- Tak! Mam tego dosyć, że pomiata innymi!- wdawał się w rozmowę chłopak coraz pewniej czując się wśród dziewczyn. Lily zmierzwiła sobie włosy coś na styl Jamesa.
- Ej patrzcie! Jestem James Potter i jestem cool! Miotam se zaklęciami i podrywam lachy na nazwiska!- pod czas jej monologu prawię co sekundę mierzwiła sobie włosy. Wszyscy ryknęli śmiechem....oczywiście dla Remusa to śmiech Ally wydał się najcudowniejszy. I tu wstała Natalie.
- Jestem POTTER i zaraz cię poderwę bejbę!- udawała Natalie wyciągając rękę do Lily. Ta zaśmiała się. Następnie Natalie chwyciła Remusa za krawat.
- A ty drogi Severusie idź się umyj!- ryknęła i wrzuciła Lupina do wody. Pech chciał, ze Remus zdążył też ponieść i Natalie. Oboje wpadli do jeziora.
- Ty....- zamruczała Natalie do chłopka- ty MEMUŁO! Tak na pierwszej randce? - po czym dodała szeptem: - Uważaj, chcę wkurzyć Syriusza do GRANIC możliwości.
Stanęła tak, by być tyłem do okna wychodzącego z sypialni Gryfonów i przekrzywiła głowę.
Zaczęła się śmiać. Przerażenie opuściło Gryfona. Ally wstała i wepchnęła Lily do wody.
- TOPIMY!! YAY!- zawyła i sama wskoczyła ślad za przyjaciółmi. A na wieży...
- Jak.....ja się pytam....JAK?!- wrzasnął James patrząc na tą rozkoszną scenkę z góry.
- Och James.....Remus jest po prostu fajtłapą i ma w sobie urok....- mówił Peter, ale Syriusz mu przerwał.
- ZABIJĘ GNOJA!
- Pomogę ci stary.....- wysyczał James i ruszył na dół z planem mordu. Peter został sam ze skurczonym drzewkiem.....nie pytajcie.
***Tymczasem tamci wychodzili z jeziora, śmiejąc się do rozpuku.
- To z Severusem było lekko przesadzone, Nat -zauważyła kwaśno Lily, a tamta prychnęła.
- Mniejsza o to. O, Bianca! - oparła.
Jej siostra podbiegła do nich i odezwała się:
- Udajemy Jamesa, tak?- po czym zawirowała do Natalie i z szarmancką miną powiedziała: - Hej, mała. Zabiorę cię w podróż... Oj, sorry! Ty jesteś Syriusza!
Po czym odskoczyła, z rękoma w górze.
- JA nie należę do nikogo - wywarczała.
- Oj, siostra, nie oszukuj się! Jasne jest niemal dla każdego chłopaka w szkole, że jesteś własnością pana Blacka - wywróciła oczami.
Pozostałe dziewczyny (i Lupin) z niechęcią przytaknęły.
- CO?! Niech ja go dostanę w swoje ręce, a...
- Właśnie tu idzie - oznajmiła Harmony. Miała rację. W ich stronę zbliżali się Syriusz i James, którzy chyba coś usłyszeli, ponieważ James wyglądał na... lekko zdębiałego.
- Oooo. NIE UJDZIE MU NIC NA SUCHO - oznajmiła Anonim, ze spokojem czekając na przybycie "przyjaciół". Ally, Lily i Harmony również. Jedynie Remus przestępował z nogi na nogę.
- Wiecie... Oni chyba wszystko widzieli... I idą, by mnie zabić - oznajmił.
- A za cóż to? - zdumiała się Ally.
- Bo... - poruszył się niespokojnie. - Może... bo Potter uważa Lily za "swoją". Tak samo Syriusz z Natalie... A wiecie... To jezioro... jak razem wpadliśmy do wody... To MUSIAŁO wyglądać... DZIWNIEEE. Jak bym was... Podrywał? - zakończywszy swój wywód, popatrzył na dziewczyny. Obydwie, Lily i Nat, wyglądały na złe.
Natalie wystąpiła krok do przodu, zastępując drogę chłopakom. Gdy tylko Syriusz stanął w zasięgu jej ręki, warknęła:
- JA nie należę do NIKOGO. A już na pewno nie do CIEBIE. - zmierzyła go zabójczym spojrzeniem, po czym błyskawicznie złapała za krawat i wepchnęła do wody. - I zapamiętaj to sobie.
Po czym rzuciła coś w stylu "Idziesz, Remus?" i poszła w stronę szkoły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz