- Nie rozumiem dziewczyn! Czemu się do nas nie odzywają, unikają i w ogóle nie zwracają uwagi na nasze czyny?! - zapytał Potter, gdy szli korytarzem. Peter jak zwykle szedł za swym idolem, ale brakowało im docinków Nat, mądrości życiowej Ally i znajomości kobiecej logiki Lupina. Wiedzieli, że tamci świetnie się bawili, siedząc nad jeziorem, razem na obiedzie i lekcjach... Nie została im nawet Bianca, woląca teraz przebywanie w towarzystwie swojej płci (i Lupina). Syriusza najbardziej bolało to, że wszystko wskazywało na to, iż Natalie go pocałowała! Ale chyba na tym poprzestało... prawda? Przecież on się kochał w Ally! Aj, to był trudny orzech do zgryzienia. Amant - to jedno słowo przychodziło chłopakowi do głowy, chociaż Remus Lupin nie był takim typem! On trzymał się jednej dziewczyny przez cały czas, nie "skakał z kwiatka na kwiatek", jak on, Syriusz. "Może powinienem się ogarnąć? Może dlatego Nat woli Rema?" pomyślał, gdy nagle zdał sobie sprawę z tego, że ktoś coś do niego mówi.
- Ej, pytałem, czy to widziałeś? - James pokazał mu coś przed nimi. Stali tam, cała piątka. Nat i Ally siedziały na ławce, Harmony i Lily opierały się o ścianę po obydwu stronach wspomnianej ławeczki, a Lupi... Stał przed nimi i mocno gestykulował. Dziewczyny wybuchały co jakiś czas śmiechem, a Ally, za każdym razem, gdy na nią spojrzał, nawet kątem oka, szybko patrzyła gdziekolwiek, byle nie w jego oczy. On z resztą również unikał jej wzroku.
Huncwoci stanęli, nie chcąc podchodzić bliżej, niż było to konieczne. Mimo tego zostali zauważeni przez Harmony, stojącą bliżej nich, i szybko pokazani reszcie.
Ally spojrzała na nich z zaciekawieniem, Natalie wyższością, Harmony obojętnością a Lily w ogóle ich zignorowała.
- A może Lupin miał rację? - mruknął James. Pozostali spojrzeli na niego jakoś dziwnie. Ktoś przeszedł obok nich i skierował się bezpośrednio do Lily. Toż to Snape!, uświadomił sobie Potter,
***
- Hej, Lily. Możemy porozmawiać? - zapytał Severus Snape, kompletnie ignorując resztę.
Nie uszło to ogólnej uwadze. Brwi powędrowały w górę, ciekawskie spojrzenia na twarze rozmawiających.
- Jasne, o co chodzi? - Lily obdarzyła go szerokim uśmiechem.
- Ale... Na osobności, okey? - poprosił, spoglądając niechętnie na Ally i Natalie, które uśmiechnęły się. Ally mu pomachała, a Natalie zasalutowała żartobliwie.
- Oj, masz tajemnice przed jej psiapsiółami? No i Lupinem? Nie ładnie, Severusie, oj nie ładnie - zamruczała, uśmiechając się półgębkiem.
- Tak, mam przed wami tajemnice - warknął i zwrócił spojrzenie na Evans. - No.... Idziemy?
- Niech ci już będzie. Wrócę niedługo - rzuciła do przyjaciół i pospieszyła za Snape'em.
***
- A więc o co chodzi, Sev? - zapytała, opierając się o jeden z filarów.
- Wałęsasz się z JEGO przyjaciółmi?! - wybuchnął, patrząc na nią z wściekłością.
- Tak, wałęsam. Natalie i Ally są obrażone na Pottera i Blacka, Remus tak samo. Więc tak, wałęsam się z nimi. A co ci do tego, hę? - odparowała, urażona.
- No... Nie masz dla mnie czasu, Lily! Kiedy robiliśmy coś razem? - westchnął.
- O to chodzi? Jeśli tak, Sev, jutro możemy spędzić cały dzień razem, okey? - jej ton zmięknął.
- Dobra. Ale... Bez nich, prawda? - zapytał, a ona skinęła głową. - W takim razie może być.
Rozstali się już w o wiele lepszym nastroju.
***
I nadszedł dzień wyprawy do Hogsmead. Dla Huncowtów i Huncwotek (nowa nazwa dla żeńskiej grupy w tym Remusa wymyślona przez mistrza ZUA Syriusza) była czymś wspaniałym.
-Nie mogę się doczekać, a wy?- szczebiotała Harmony już od rana.
-Yhy....to będzie coś....wspaniałego!- zachwyciła się Ally. Wszyscy jej przytaknęli. Już gdy wszyscy mieli wychodzić, do Huncwotek wpadła Lily.
-Słuchajcie bo.....ja idę z Severusem-wyjaśniła niedokładnie Lily.
-Co?! Zostawiasz nas?- oburzyła się Natalie. Harmony poczerwieniała.
- Mam sama z nimi zostać?!
- Harmony, przecierz się dogadujecie!- broniła się Lily. Remus stał i machał głową w prawo i lewo, w prawo i lewo podążając za głosem.
- No niby tak....uh ok!- skończyła swe woja Gryfonka. I tak wszyscy ruszyli do wspaniałej i magicznej miejscowości pełniej czarodziei. Na samym końcu wlekli się....Huncwoci. Mieli mizerne miny i co chwilę jeden z nich wychylał się by zobaczyć co tam u starych przyjaciół.
- A może.....przeprosimy ich co?- zaproponował Peter.
- Nie. To nic nie da. Straciliśmy ich panowie- zakończył smutno James a Syriusz wydał odgłos podobny do trąbki naśladując melodię z pogrzebu.
- Chciałbym żeby wróciły. I Remus też....kucze no! Tęsknie!- przyznał James patrzący na pochód z przodu z miną skrzywdzonego szczeniaczka.
-Nie mogę się doczekać, a wy?- szczebiotała Harmony już od rana.
-Yhy....to będzie coś....wspaniałego!- zachwyciła się Ally. Wszyscy jej przytaknęli. Już gdy wszyscy mieli wychodzić, do Huncwotek wpadła Lily.
-Słuchajcie bo.....ja idę z Severusem-wyjaśniła niedokładnie Lily.
-Co?! Zostawiasz nas?- oburzyła się Natalie. Harmony poczerwieniała.
- Mam sama z nimi zostać?!
- Harmony, przecierz się dogadujecie!- broniła się Lily. Remus stał i machał głową w prawo i lewo, w prawo i lewo podążając za głosem.
- No niby tak....uh ok!- skończyła swe woja Gryfonka. I tak wszyscy ruszyli do wspaniałej i magicznej miejscowości pełniej czarodziei. Na samym końcu wlekli się....Huncwoci. Mieli mizerne miny i co chwilę jeden z nich wychylał się by zobaczyć co tam u starych przyjaciół.
- A może.....przeprosimy ich co?- zaproponował Peter.
- Nie. To nic nie da. Straciliśmy ich panowie- zakończył smutno James a Syriusz wydał odgłos podobny do trąbki naśladując melodię z pogrzebu.
- Chciałbym żeby wróciły. I Remus też....kucze no! Tęsknie!- przyznał James patrzący na pochód z przodu z miną skrzywdzonego szczeniaczka.
- A może im wybaczycie, co? - zaproponowała Harmony, patrząc ze współczuciem na Huncwotów. - Mają jakieś takie... Mizerne miny.
- Hm... Może. Ale ON twierdzi, że JA jestem JEGO WŁASNOŚCIĄ - burknęła Natalie, nie patrząc nawet do tyłu.
- Oj, faceci już tacy są! Nie możecie za surowo ich traktować - oceniła, a Remus jęknął.
- Dziewczyny! A co ze mną?! Ukamienują mnie, a potem rozszarpią na szczępy! - wyglądał naprawdę żałośnie, Ally robiło się go żal.
- Hm. Wątpię. Jeśli im wybaczymy, to przez jakiś czas będą tańczyć, jak im zagramy - odparła Nati, wzruszywszy ramionami.
- Ma rację. "Tacy już są faceci"! - poparła ją wilkołaczka. Remus pokręcił głową i mruknął coś o naiwności i kamieniach.
- Dobra, ale poczekamy do Hogsmead. Tam może postawimy warunki ugody - oznajmiła Harmony, uśmiechając się do przyjaciółek i Remusa.
***
To dziewczyny wybrały czas i miejsce spotkania, one miały podyktować warunki. Jeśli na to nie przystaną - ich problem. One sobie poradzą.
Czas i miejsce nie było zbyt trudnym wyborem - po prostu, południe w miasteczku, przed jedną z licznych kafejek. Stanęły tam, czekając na przybycie paczki. Szybko się zjawiła po tym, jak Harmony zgodziła się w godny i odpowiednio chłodny sposób przekazać chłopcom wiadomość.
- Witamy, witamy. Widzę, że nasza wysłanniczka dobrze się spisała - Natalie nie obdarzyła ich chociażby cieniem uśmiechu, na który zdobyła się Ally. A Remus? On schował się za dziewczynami.
- Odebraliśmy wiadomość - z powagą i rezerwą odparł James. Oczy go jednak zdradzały - było w nich całe napięcie i wyczekiwanie, jakie czuł w tym momencie.
- Gotowe... Gotowi jesteśmy wybaczyć wam wasze czyny. Ale! Aby nie było wątpliwości - musicie nas przeprosić, ze szczególnym uwzględnieniem Pana Remusa Johna Lupina, obecnego tu na tychże... Rokowaniach pokojowych - oznajmiła Ally, występując do przodu.
Przez chwilę się wahali. Przecież wina nie leżała po ich stronie! To Remus zaczął! Ale... Musieli przyznać, że brakowało im całej reszty.
- Dobrze... Ja się zgadzam - James poszukał wzrokiem przyjaciela.
- O, ty to szczególnie musisz go przeprosić, panie "Wielkie Ego" - prychnęła Nat, uśmiechając się przy tym chłodno.
Skamieniał. Czyli nawet jego najdawniejsza przyjaciółka uważała go za takiego, jakim nazwał go Lupin?! Hm.. To chyba coś znaczyło...
- Skoro tak uważasz, to może i tak jest - mruknął powoli, dokładnie dobierając słowa.
- A wy? W kamień zamienieni, czy co? - Ally przesunęła spojrzeniem po pozostałej dwójce. - A może WASZE ego nie dają wam spokoju, co?
- Mogę przystać na te warunki - syknął chłodno Black, występując krok do przodu.
- Ja też - od razu zadeklarował Peter.
- Świetnie. Remus? - Natalie delikatnie wypchnęła przyjaciela przed siebie.
- No... Sorry za tamto? - James nie czuł się najlepiej w takie roli. ON? MA PRZEPRASZAĆ?
- Ja też przepraszam, że miałem ochotę cię zabić... - mruknął Syriusz.
- Tak, wiemy, jak to wyglądało. Wtedy w jeziorze. I MIAŁO tak wyglądać, serio - rzuciła Natalie. - Ale przepraszam bardzo - nie jestem TWOJĄ własnością, tak? To nie jest "skomplikowane', naprawdę.
- A ja nie wiem, czemu, nie było mnie tam wtedy, ale i tak przepraszam - pisnął Peter.
- Hm... Może. Ale ON twierdzi, że JA jestem JEGO WŁASNOŚCIĄ - burknęła Natalie, nie patrząc nawet do tyłu.
- Oj, faceci już tacy są! Nie możecie za surowo ich traktować - oceniła, a Remus jęknął.
- Dziewczyny! A co ze mną?! Ukamienują mnie, a potem rozszarpią na szczępy! - wyglądał naprawdę żałośnie, Ally robiło się go żal.
- Hm. Wątpię. Jeśli im wybaczymy, to przez jakiś czas będą tańczyć, jak im zagramy - odparła Nati, wzruszywszy ramionami.
- Ma rację. "Tacy już są faceci"! - poparła ją wilkołaczka. Remus pokręcił głową i mruknął coś o naiwności i kamieniach.
- Dobra, ale poczekamy do Hogsmead. Tam może postawimy warunki ugody - oznajmiła Harmony, uśmiechając się do przyjaciółek i Remusa.
***
To dziewczyny wybrały czas i miejsce spotkania, one miały podyktować warunki. Jeśli na to nie przystaną - ich problem. One sobie poradzą.
Czas i miejsce nie było zbyt trudnym wyborem - po prostu, południe w miasteczku, przed jedną z licznych kafejek. Stanęły tam, czekając na przybycie paczki. Szybko się zjawiła po tym, jak Harmony zgodziła się w godny i odpowiednio chłodny sposób przekazać chłopcom wiadomość.
- Witamy, witamy. Widzę, że nasza wysłanniczka dobrze się spisała - Natalie nie obdarzyła ich chociażby cieniem uśmiechu, na który zdobyła się Ally. A Remus? On schował się za dziewczynami.
- Odebraliśmy wiadomość - z powagą i rezerwą odparł James. Oczy go jednak zdradzały - było w nich całe napięcie i wyczekiwanie, jakie czuł w tym momencie.
- Gotowe... Gotowi jesteśmy wybaczyć wam wasze czyny. Ale! Aby nie było wątpliwości - musicie nas przeprosić, ze szczególnym uwzględnieniem Pana Remusa Johna Lupina, obecnego tu na tychże... Rokowaniach pokojowych - oznajmiła Ally, występując do przodu.
Przez chwilę się wahali. Przecież wina nie leżała po ich stronie! To Remus zaczął! Ale... Musieli przyznać, że brakowało im całej reszty.
- Dobrze... Ja się zgadzam - James poszukał wzrokiem przyjaciela.
- O, ty to szczególnie musisz go przeprosić, panie "Wielkie Ego" - prychnęła Nat, uśmiechając się przy tym chłodno.
Skamieniał. Czyli nawet jego najdawniejsza przyjaciółka uważała go za takiego, jakim nazwał go Lupin?! Hm.. To chyba coś znaczyło...
- Skoro tak uważasz, to może i tak jest - mruknął powoli, dokładnie dobierając słowa.
- A wy? W kamień zamienieni, czy co? - Ally przesunęła spojrzeniem po pozostałej dwójce. - A może WASZE ego nie dają wam spokoju, co?
- Mogę przystać na te warunki - syknął chłodno Black, występując krok do przodu.
- Ja też - od razu zadeklarował Peter.
- Świetnie. Remus? - Natalie delikatnie wypchnęła przyjaciela przed siebie.
- No... Sorry za tamto? - James nie czuł się najlepiej w takie roli. ON? MA PRZEPRASZAĆ?
- Ja też przepraszam, że miałem ochotę cię zabić... - mruknął Syriusz.
- Tak, wiemy, jak to wyglądało. Wtedy w jeziorze. I MIAŁO tak wyglądać, serio - rzuciła Natalie. - Ale przepraszam bardzo - nie jestem TWOJĄ własnością, tak? To nie jest "skomplikowane', naprawdę.
- A ja nie wiem, czemu, nie było mnie tam wtedy, ale i tak przepraszam - pisnął Peter.
***
Więc Huncwoci się pogodzili, wszystko wróciło do normy. Dziewczyny nadal spędzały czas z Harmony i Lily.
Właśnie była taka chwila, gdy Natalie, Ally i Remus (jak to brzmi? "Dziewczyny nadal spędzały czas z Harmony i Lily. " a teraz mieszam w to jeszcze Remusa?! Biedaczek... - przyp. autorki) siedzieli z przyjaciółkami i rozmawiali.
- Eh, szkoda mi odrobinę biednego Jamesa. Jest kompletnie ślepy... - westchnęła Ally, obserwując ukradkiem okno do sypialni Gryfonów.
Lily na tą wiadomość uniosła brwi w pytającym geście.
- Ślepy? Chodzi ci o to, że nosi pingle? - zapytała.
- Nie, nie o to. Musi się zmienić, ale nie umie... - sprostowała Krukonka, a Natalie prychnęła.
- Biedna to będzie jego żona. Jeśli będą mieli dzieci, co najmniej jedno będzie miało wadę wzroku - zauważył Remus, na co wszystkie parsknęły śmiechem.
- My tu gadamy o zmienianiu go, a ty o tym, że jego dzieci będą miały wadę wzroku?! - Harmony naprawdę nie dowierzała.
- Ehm. Tak! Tak, właśnie tak! - odparł, prostując się gwałtownie. Wzrok wlepił w okno do sypialni, i mruknął pod nosem: - I co? Nadal nam nie ufają? A to... osły.
W ostatniej chwili się opanował, by nie powiedzieć czegoś innego. Nadal nie wybaczył przyjaciołom, że za prawdę go wywalili. I jeszcze chcieli zabić! To nie do przyjęcia jest!
- "Lekkie kłamstwo wybaczą. Duże - z trudem. Prawdy powiedzianej prosto w oczy nie wybaczą nigdy" - Nati skierowała oczy za wzrokiem Remusa, a jej twarz nagle przybrała dziwny, melancholijny wyraz.
- I... Tym optymistycznym, jak z resztą zawsze, wątkiem kończymy temat - oznajmiła Ally, ale przyjaciółka jakby jej nie słuchała.
- Taka jest szczera prawda, nie? Powiedz przyjacielowi jakąś smutną prawdę o nim, a obrazi się na ciebie i nie odezwie, dopóki nie przeprosisz, a nawet dłużej - odparła Natalie, po czym wstała i rzuciła: - Idę na obiad. Idziecie ze mną?
Remus magikiem ;_; powinien uczyć WRÓŻBIARTWA! PRZEPOWIADA PRZYSZŁOŚĆ D:
OdpowiedzUsuń~Ally&Remus ;D
XD HIHIHII
Usuń